Nowe zasady MEN. Telefony zniknęły ze szkół? Bosak ma wątpliwości

Nowe zasady MEN. Telefony zniknęły ze szkół? Bosak ma wątpliwości

Dodano: 
Krzysztof Bosak
Krzysztof Bosak Źródło: WPROST.pl
Krzysztof Bosak popiera zakaz używania telefonów w podstawówkach. Zastrzega jednak, że trzeba sprawdzić, czy szkoły rzeczywiście go wdrożyły.

Od początku roku szkolnego uczniowie szkół podstawowych nie mogą korzystać z telefonów zarówno podczas lekcji, jak i na przerwach. Przygotowane przez Ministerstwo Edukacji Narodowej przepisy przewidują wyjątki związane między innymi z prowadzeniem zajęć, stanem zdrowia oraz sytuacjami zagrożenia.

Krzysztof Bosak w „Rozmowie Wprost” ocenił, że zakaz jest krokiem w dobrym kierunku. Wicemarszałek Sejmu zwrócił jednak uwagę, że samo wprowadzenie nowych przepisów nie przesądza jeszcze o ich skuteczności. – Trzeba jeszcze sprawdzić, jak ten zakaz wszedł w życie i czy faktycznie wszedł w życie – powiedział jeden z liderów Konfederacji.

Bosak: Dzieci powinny ze sobą rozmawiać

Polityk podkreślił, że odłożenie telefonów ma pozwolić nauczycielom i uczniom skupić się na prowadzonych zajęciach. Jego zdaniem ograniczenie powinno jednak przynieść efekty także poza salami lekcyjnymi. – Dobrze też, żeby młodzież i dzieci na przerwach rozmawiały ze sobą, a nie patrzyły w telefony – stwierdził Bosak.

Jak przekonywał, problem nie kończy się wraz z ukończeniem szkoły podstawowej. Wicemarszałek Sejmu przywołał relacje wykładowców akademickich, którzy zauważają, że również studenci coraz rzadziej nawiązują ze sobą bezpośredni kontakt.

– To bardzo smutna informacja, kiedy od profesorów uniwersyteckich słyszę, że studenci ze sobą nie rozmawiają, bo patrzą w telefony – mówił. Dodał, że część młodych ludzi ma później problemy ze zdobywaniem nowych znajomych, ponieważ zamiast rozmawiać, komunikuje się głównie za pomocą wiadomości.

Czy szkoły są przygotowane?

Bosak zapowiedział, że będzie chciał sprawdzić, jak nowe regulacje funkcjonują w praktyce. Jednym z problemów może być organizacja przechowywania urządzeń. Szkoły muszą zdecydować, czy uczniowie pozostawiają telefony w plecakach, czy odkładają je w wyznaczonym miejscu.

– Pytanie, czy faktycznie te przepisy weszły w życie, czy są skuteczne, czy szkoły mają szafki, gdzie te telefony można odłożyć – wyliczał polityk.

Zaznaczył, że rok szkolny dopiero się rozpoczął, dlatego na ocenę skuteczności zakazu potrzeba czasu. Sam kierunek zmian uznał jednak za potrzebny.

Czytaj też:
Brzoska chce, żeby Meta płaciła za oszustwa. Ekspert: Nakładanie kar jest nieskuteczne
Czytaj też:
Reforma Nowackiej ruszyła. Uczniowie mówią o „koszmarze”