Witkowski: Nie mogę na Facebooku zacytować nawet kawałka prozy. Jakiś algorytm albo fagas mnie blokuje

Witkowski: Nie mogę na Facebooku zacytować nawet kawałka prozy. Jakiś algorytm albo fagas mnie blokuje

Michał Witkowski
Michał Witkowski / Źródło: Newspix.pl / Aleksander Majdański
W poprzednim felietonie opowiedziałem się całym sercem za projektem Nergala „Ordo Blasfemia”, służącemu walce z ustawą, zgodnie z którą można podać kogoś do sądu za „obrazę uczuć religijnych”. Poszedłem jednak dalej i opowiedziałem się w ogóle za absolutną wolnością słowa, która zresztą podobno u nas jest zagwarantowana jako jedno z podstawowych praw obywatelskich.

Przeczy temu jednak między innymi wymóg politycznej poprawności. Komentarze do mojego tekstu wyrażały to doskonale. Przeciwko robieniu wykroczenia karalnego z obrazy uczuć religijnych byli właściwie wszyscy, ale co z wypowiedziami homofobicznymi? Co z jawnie faszystowskimi? Co z nawoływaniem do czynów karalnych, na przykład morderstw czy też pogromów? Jak widać niemal wszyscy uznają wolność słowa, natychmiast jednak dodając swoje „ale”… Jedni w tym „ale” chcą zawrzeć ochronę politycznej poprawności, inni – języka nienawiści.

Zrozumiałe więc jest, że temu maleńkiemu „ale” udało się połączyć stronnictwa dotąd nie do połączenia, udało się pogodzić skrajną lewicę ze skrajną prawicą.

A ja utknąłem już po sam nos w przeklętej polityce i teraz muszę – niczym baron Milhausen, co sam się za włosy w bagna wyciągnął – ratować, się grzęznąc coraz głębiej.

Artykuł został opublikowany w 19/2021 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 1

Czytaj także