Dramatyczne zerwanie i ślub z Meksykanką. Burzliwa historia związku Mrożka

Dom i wokół domu

Sławomir Mrożek (fot. Jerzy Stalega / newspix.pl) / Źródło: Newspix.pl
Jarosław Iwaszkiewicz i Sławomir Mrożek – dwaj wybitni pisarze, każdy inny i pod względem osobowościowym, i pod względem życiowej postawy i oczywiście także pod względem artystycznym. Nic ich nie łączyło. Chyba tylko to, że Mrożek opublikował kilka opowiadań w redagowanym przez Iwaszkiewicza miesięczniku „Twórczość”. No i teraz to, że ukazały się książki napisane przez członków ich rodzin, opowiadające o nich po prostu jako o ludziach, a nie ważnych dla polskiej kultury pisarzach.

O Iwaszkiewiczu, a właściwie o rodzinie Iwaszkiewiczów, napisała jego prawnuczka, Ludwika Włodek – jej książka została teraz wznowiona po dziesięciu latach w wersji uzupełnionej. O Mrożku napisała jego żona Susana Osorio-Mrożek. I obie te książki różnią się od siebie tak, jak różnili się ich bohaterowie.

Jeden był symbolem dostojności literatury i jej powołania do poruszania spraw istotnych przy użyciu tradycyjnych środków literackich, jej zakorzenienia w tradycji i szlachetnego ratowania substancji kultury polskiej, bo obawiał się, że nie pielęgnowana kultura zniknie pod naporem socjalistycznej ideologizacji. Gotów był po wojnie na lawirowanie i różne gierki z władzą, ostrożne, ale w wielu przypadkach skuteczne. Drugi – przez swoją wielowarsztatowość – zanim zdobył uznanie jako pisarz postrzegany był jako gazetowy żartowniś, bo żartem i absurdalnym humorem starał się wymijać opresyjne przeszkody stalinizmu, na życie w którym był skazany. Dusił się w atmosferze kontrolowanej półwolności i gdy tylko było to możliwe wyjechał na Zachód. A później, gdy już był na emigracji, kilka razy otwarcie zaatakował PRL-owskie władze.

Artykuł został opublikowany w 36/2021 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0

Czytaj także