Gryżewski o waginie: „Wulwa? Po angielsku brzmi to dobrze, ale po polsku...”

Gryżewski o waginie: „Wulwa? Po angielsku brzmi to dobrze, ale po polsku...”

Andrzej Gryżewski
Andrzej Gryżewski
Dla kobiet, u których zmysł wzroku jest najczulszym ze zmysłów, rozmiar ma znaczenie. Ale dla większości kobiet nie ważna jest różdżka, tylko czarodziej – podkreśla Andrzej Gryżewski, psycholog kliniczny, seksuolog, autor książek. W rozmowie o najnowszej, czyli „Sztuce obsługi waginy” ekspert mówi o tym, z czym kojarzy mu się promowane przez Alicję Długołęcką słowo „wulwa”, jako zamiennik „waginy” oraz wyjaśnia, jak rozumie „penisocentryzm”.

Wiktor Krajewski: „Sztuka obsługi penisa” czy „Sztuka obsługi waginy”? Która ze sztuk jest trudniejsza i dlaczego „waginy”?

Andrzej Gryżewski: Sztuka obsługi waginy jest zdecydowanie trudniejsza, ponieważ męska seksualność dostaje duże wsparcie od matki natury. W okresie „automatyzmu seksualnego”, pomiędzy 16. a 25. rokiem życia, wiele męskich zachowań „sponsorowanych” jest przez biologię. Mężczyzna ma wówczas duży poziom testosteronu niezależnie od odczuć, jakie mu towarzyszą. Mam teraz na myśli złość, smutek czy gniew w natężeniu od 0 do 100. Dajmy na to, że mężczyzna czuje coś około 70, dalej jest w stanie uprawiać seks i te negatywne emocje nie są dla niego żadną przeszkodą. Odwrotna sytuacja jest w przypadku kobiet. Przy natężeniu negatywnych emocji na poziomie „50”, ochota na seks zostałaby odsunięta.

Bliskość i orgazmy nie leżą wtedy w gestii kobiecych potrzeb.

Cały wywiad dostępny jest w 40/2022 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 2

Ponadto w magazynie