Rubaszny dziadek Berlusconi wraca do gry. „Jest jak kot, ma dziewięć żyć”

Rubaszny dziadek Berlusconi wraca do gry. „Jest jak kot, ma dziewięć żyć”

Silvio Berlusconi z partnerką, Martą Fasciną
Silvio Berlusconi z partnerką, Martą Fasciną Źródło: Newspix.pl
Na koncie ma głośne seksafery, wyrok za oszustwa finansowe oraz zakaz sprawowania funkcji publicznych. I właśnie wraca do włoskiej polityki. – Jesteśmy przyszłością tego narodu – powiedział po wyborczym zwycięstwie centroprawicowej koalicji Silvio Berlusconi. Niedawno obchodził 86. urodziny, ale ani myśli o politycznej emeryturze. Od dawna powtarza, że zamierza żyć sto dwadzieścia lat.

W pierwszych wyborach wystartował będąc przed sześćdziesiątką. Późno. Być może nigdy otwarcie nie zaangażowałby się w politykę, gdyby nie pojawiła się ku temu okazja, którą jako rasowy biznesmen po prostu musiał wykorzystać. Bo to w biznesie Silvio Berlusconi wypłynął na szerokie wody.

Zaczął od deweloperki. W latach 70. jego firma – dzięki akwizytorskim talentom właściciela, hojnie wspierana przez budowlane grube ryby – postawiła pod Mediolanem osiedle apartamentowców. Mieszkańcom podłączył kablówkę. TeleMilano była pierwszą telewizją założoną przez Berlusconiego. Kamieniem węgielnym jego medialnego królestwa.

W latach 80. Berlusconi był już czołowym graczem na włoskim rynku telewizyjnym. Canale 5 mogli oglądać mieszkańcy całego kraju. W jego rękach znalazły się też Italia 1 i Rete 4.

Berlusconi został nie tylko pierwszym prywatnym właścicielem telewizji, ale i telewizyjnym rewolucjonistą.

Znudzonych ofertą państwowej RAI Włochów przyciągnął przed telewizory teleturniejami, telenowelami, programami publicystycznymi i roznegliżowanymi kobietami. Showgirls stały się tak wszechobecne we włoskiej telewizji, że doczekały się osobnego określenia swojej roli – veline. O byciu jedną z nich latami marzyły tysiące młodych kobiet.

Z pomocą rozerotyzowanych wstawek, przekrzykujących się publicystów i amerykańskich oper mydlanych, stacje Berlusconiego rozpychały się na zmonopolizowanym dotąd rynku, powiększając konta właściciela rosnącymi wpływami z reklam. Ale rodzinny Fininvest dobrze radził sobie też w branży finansów i na rynku nieruchomości. W połowie lat 80. konsorcjum stało się właścicielem piłkarskiej miłości Berlusconiego – AC Milanu, z którym przez kolejne trzy dekady klub zdobywał szczyty krajowego i europejskiego futbolu.

Biznes, telewizja i piłka zapewniły mu majątek, rozpoznawalność, szacunek i kontakty. Z takim ekwipunkiem ruszył w świat polityki.

Cały artykuł dostępny jest w 40/2022 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 4

Czytaj także