11-letni Maksym sprzedaje swoje obrazy, by pomagać wojsku. „Malowanie jest moim frontem”

11-letni Maksym sprzedaje swoje obrazy, by pomagać wojsku. „Malowanie jest moim frontem”

11-letni Maksym
11-letni Maksym Źródło: Archiwum prywatne
Naradziłam się z lekarzem i wymyśliliśmy plan, że aby przekroczyć bezpiecznie posterunki okupantów powinniśmy na jakiś czas „uśpić” Maksyma. Lekarz obliczył dawkę leku według wagi syna. Weszliśmy do autobusu, podałam lek. Jechaliśmy jakieś pół godziny i zauważyłam, że lek na Maksyma nie działa. Już zaczynałam panikować, bo akurat zbliżaliśmy się do rosyjskiego punktu kontrolnego. Dosłownie pięć minut przed posterunkiem okupantów syn zasnął – mówi Oksana, mama 11-letniego Maksyma z zespołem Aspergera, chłopca, o którym w Ukrainie mówi się „Mały Picasso”.

11-letni Maksym Browchenko pochodzi z Berdiańska w obwodzie zaporoskim. Rodzinne miasto nad Morzem Azowskim musiał zostawić z powodu wojny i okupacji. Trafił z mamą do Zaporoża.

– Cześć, jestem Maks – wita się przyjaźnie choć nieco nieufnie. Właśnie skończył zajęcia online w swojej szkole. Jest trochę zmęczony. Najbardziej na świecie kocha swój dom, ciszę, ciemny zakątek z układem słonecznym, kosmicznymi statkami i satelitami. Marzy o odkryciu nowej planety, chce poznać Elona Muska i zostać astrofizykiem.

– Gdy miał siedem lat zdiagnozowano u niego Zespół Aspergera – pomaga w rozmowie mama chłopca, Oksana. – To odgrywa pewną rolę, ale spokojnie możemy o spektrum autyzmu rozmawiać. Nieraz z synem omawialiśmy ten temat, a sam Maksym mówi: Nie byłbym sobą, gdyby nie Asperger.

11-letni Maksym Browchenko pochodzi z Berdiańska, na zdjęciu z mamą Oksaną

Źródło: Wprost
 1

Czytaj także