Niespodziewany gość w Białymstoku. Na jednym z osiedli pojawił się motyl z Ameryki Północnej

Niespodziewany gość w Białymstoku. Na jednym z osiedli pojawił się motyl z Ameryki Północnej

Motyl monarcha
Motyl monarcha / Źródło: Wikipedia / Armon, CC BY-SA 3.0
Na kępie sadźców konopiastych przed jednym z bloków w Białymstoku pracownik Uniwersytetu w Białymstoku znalazł jednego z najbardziej znanych motyli świata – monarchę. Naukowcy chcą ustalić, skąd wziął się tam motyl, który na co dzień zamieszkuje Amerykę Północną.

Historię owada przedstawia Uniwersytet w Białymstoku w przesłanej informacji prasowej. Monarcha (czasem spotykana jest forma monarch), a po łacinie Danaus plexippus, to motyl z rodziny rusałkowatych. Każdej jesieni miliony tych owadów opuszczają północne rejony USA i Kanadę, po czym pokonują ponad 4 tys. km, by spędzić zimę w ciepłych górach Meksyku lub w Kalifornii. Pojawia się jednak pytanie, w jaki sposób monarcha znalazł się w Polsce?

– Wiadomo, że czasem pojedyncze osobniki spotykane są na Wyspach Brytyjskich, zagnane tam wiatrami przez Atlantyk. Ponadto monarcha zawleczony został do południowej Hiszpanii, gdzie występują jego osiadłe populacje, podobnie jak na Wyspach Kanaryjskich – mówi dr hab. Marcin Sielezniew, cytowany w informacji prasowej. – Białystok znajduje się jednak na przeciwległym krańcu Unii Europejskiej i niestety jest mało prawdopodobne, abyśmy mieli do czynienia z jakąś nietypową migracją. Trudno sobie wyobrazić, by tak duży i charakterystyczny motyl został zaobserwowany dopiero na Podlasiu, a nie gdzieś w Polsce lub po drodze do niej. Motyl nie nosił zresztą żadnych śladów zużycia skrzydeł – opisuje.

Skąd się wziął?

Zdaniem biologa z Uniwersytetu w Białymstoku najbardziej prawdopodobna jest hipoteza, że monarcha pochodzi z hodowli, z której bądź uciekł, bądź został celowo wypuszczony. Teorię tę zdają się potwierdzać obserwacje prof. Emilii Brzosko, także z Instytutu Biologii UwB. Następnego dnia ona również sfotografowała w przydomowym ogródku wyglądającego bardzo świeżo osobnika, a w poniedziałek i wtorek (30 i 31 lipca) ten sam lub inny okaz znów pojawił się przed jej domem.

Obie obserwacje zostały dokonane w miejscach oddalonych od siebie zaledwie o kilkaset metrów. Z całą pewnością jednak nie był to ten sam monarcha, bo dr hab. Marcin Sielezniew wypatrzonego przez siebie osobnika schwytał w specjalną siatkę na motyle, którą zawsze ma pod ręką i zabrał do domu. Tam wspólnie z Izabelą Dziekańską, również miłośniczką motyli, zorganizował owadowi sesję fotograficzną na nawłoci – w Polsce ten gatunek jest inwazyjny, ale w ojczyźnie monarchów należy do ich roślin nektarodajnych.

Na razie monarcha z Białegostoku jest przechowywany w lodówce (i od czasu do czasu podkarmiany) – dzięki temu, pod wpływem niskiej temperatury, znalazł się w stanie uśpienia podobnym do naturalnego, który ma miejsce w przypadku chłodnej pogody.

– Muszę ustalić, czy możemy go tak po prostu wypuścić – wyjaśnia dr hab. Marcin Sielezniew. – Wprawdzie w Polsce monarcha nie jest objęty ochroną gatunkową ani nie podlega konwencji waszyngtońskiej, ale nie jest naszym gatunkiem rodzimym. Być może pobierzemy też próbki z jego skrzydeł do badań genetycznych – zapowiada. W ten sposób biolodzy mogliby dowiedzieć się czegoś o pochodzeniu owada.

Jest prawdopodobne, że motyle monarchy objawiają się nie tylko pracownikom Instytutu Biologii UwB i obserwacji jest więcej. – Jeśli ktoś miał również szczęście spotkać tego niezwykłego motyla w Białymstoku albo ma pomysł na rozwikłanie zagadki pochodzenia zaobserwowanych monarchów, prosimy o kontakt – apelują naukowcy.

Informacje można przesłać e-mailowo na marcins@uwb.edu.pl.

Czytaj także

 1

Czytaj także