Oceaniczny mechanizm na skraju załamania. Skutki odczuje cały świat

Oceaniczny mechanizm na skraju załamania. Skutki odczuje cały świat

Ciemne wody oceanu, zdjęcie ilustracyjne
Ciemne wody oceanu, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Shutterstock
Nowe badania pokazują, że system prądów oceanicznych odpowiedzialny za stabilizację klimatu w Europie i na świecie, może wkrótce całkowicie zaniknąć. Naukowcy ostrzegają, że skutki tego procesu mogą objąć cały świat i być znacznie poważniejsze, niż dotąd zakładano.

Nowe badania wskazują na to, że Atlantycka Południkowa Cyrkulacja Wymienna (AMOC) – obejmująca między innymi Prąd Zatokowy, Północnoatlantycki i Norweski – może całkowicie zaniknąć po 2100 roku. Konsekwencje takiego scenariusza byłyby odczuwalne na całym świecie – od mroźnych zim w Europie po przesunięcia stref deszczowych w tropikach.

Co to jest AMOC?

AMOC działa jak ogromna taśma transportowa w oceanie: ciepłe wody z tropików przemieszczają się ku północy przy powierzchni, a chłodniejsze, gęstsze masy opadają w głębiny i wracają na południe. To właśnie ten mechanizm odpowiada za stosunkowo łagodny klimat Europy i stabilizuje globalną pogodę. Jednak naukowcy ostrzegają, że system może ulec poważnemu osłabieniu, a nawet całkowitemu załamaniu.

Decydującym punktem ma być zanik zimowej konwekcji w Morzu Labradorskim, Basenie Irmingera i na Morzu Norweskim. W wyniku globalnego ocieplenia atmosfera traci zdolność do intensywnego wychładzania oceanu. Powierzchnia morza pozostaje cieplejsza, lżejsza i coraz rzadziej opada, co hamuje mieszanie z głębinowymi warstwami.

„Ryzyko wyłączenia jest poważniejsze”

– Większość projekcji klimatycznych zatrzymuje się na roku 2100. Ale niektóre standardowe modele IPCC zostały uruchomione na kolejne stulecia i pokazują bardzo niepokojące wyniki – wyjaśnia Sybren Drijfhout z Królewskiego Niderlandzkiego Instytutu Meteorologicznego, główny autor publikacji w Environmental Research Letters.

– Głębokie przewracanie w północnym Atlantyku drastycznie spowalnia do roku 2100, a następnie całkowicie zanika we wszystkich scenariuszach wysokiej emisji, a nawet w niektórych scenariuszach pośrednich i niskich. To pokazuje, że ryzyko wyłączenia jest poważniejsze, niż wielu ludzi zdaje sobie sprawę – mówi ekspert.

Punkt krytyczny coraz bliżej

Słabnące prądy prowadzą do tego, że wody powierzchniowe na północy stają się mniej zasolone i lżejsze. Zamiast opadać, utrzymują się przy powierzchni, co uruchamia spiralę dalszego osłabienia cyrkulacji.

– W symulacjach punkt krytyczny w kluczowych morzach północnego Atlantyku pojawia się zazwyczaj w ciągu najbliższych kilku dekad, co jest bardzo niepokojące – ostrzega z kolei Stefan Rahmstorf z Instytutu Badań nad Wpływem Klimatu w Poczdamie (PIK). Po przekroczeniu tego progu zatrzymanie AMOC staje się nieuchronne. Ilość ciepła transportowanego na północny Atlantyk spada wtedy do mniej niż 20 procent obecnego poziomu, a czasem niemal do zera.

Analizy obejmowały projekcje CMIP6 sięgające aż do lat 2300–2500. W każdym z dziewięciu scenariuszy wysokiej emisji system słabnie do płytkiego, niemal martwego stanu. – Drastyczne osłabienie i zatrzymanie tego systemu prądów oceanicznych miałoby poważne konsekwencje na całym świecie – podkreśla Rahmstorf. – Modele wskazują, że całkowite wygaszenie następuje 50 do 100 lat po przekroczeniu punktu krytycznego. Ale to może być niedoszacowanie, bo nie biorą pod uwagę dodatkowej ilości słodkiej wody z topniejącej Grenlandii. Dlatego szybkie ograniczenie emisji jest kluczowe: znacząco zmniejszyłoby ryzyko zatrzymania AMOC – podsumowuje specjalista.

Czytaj też:
Były tam od 40 lat i nagle... zniknęły. Naukowcy zauważyli niepokojące zjawisko
Czytaj też:
Bezzębne rekiny. Oto dramatyczne skutki zmian klimatu

Opracowała:
Źródło: Potsdam Institute for Climate Impact Research