Zabójcze zaćmienie

Zabójcze zaćmienie

Dodano:   /  Zmieniono: 
Jak to możliwe, że ojciec zamknął trzylatkę w gorącym samochodzie? To może zdarzyć się każdemu, bo każdy miewa zaćmienia PAMIĘCI PROSPEKTYWNEJ.

Gdy 40-letni Krzysztof, inżynier z Rybnika, wstawał z łóżka, nie miał pojęcia, że to będzie najczarniejszy dzień w jego życiu. Jako ojciec dwójki dzieci, jedenastolatka Adriana i trzyletniej Oliwki, miał pełne ręce pracy. Odkąd wraz z żoną przeprowadzili się do nowego mieszkania, ona odwoziła do szkoły starsze dziecko, on zabierał do przedszkola młodsze. Tego rana wszystko miało być tak jak zwykle. Gdy przed godz. 7 rano w upalny dzień zostawiał samochód na służbowym parkingu, prawdopodobnie myślał już o pracy. Planował, że po południu odbierze dziecko z przedszkola. Po ośmiu godzinach wrócił na parking i otworzył samochód. Wtedy zamarł. Dziecko wciąż było w środku. Tego dnia transport do przedszkola się nie odbył. Pozostawiona w foteliku na osiem godzin córka doznała udaru cieplnego. Widząc ślady poparzenia na ciele, Krzysztof w panice próbował zawieźć ją do szpitala. Stanął w korku. Przystąpił do reanimacji i wezwał pomoc. Niestety, za późno. Wezwani na miejsce ratownicy stwierdzili zgon dziecka. Pojazd rozgrzał się do temperatury 70 stopni – gorące powietrze w metalowej klatce bez wentylacji zabiło dziecko w ciągu pół godziny. Wskazywały na to ślady poparzeń i plamy opadowe na ciele.

JAKO MATKA NIE ROZUMIEM

Więcej możesz przeczytać w 27/2014 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0

Czytaj także