Zażarty spór w programie na żywo. Dziennikarka nie odpuszczała politykowi PiS

Zażarty spór w programie na żywo. Dziennikarka nie odpuszczała politykowi PiS

Łukasz Kmita
Łukasz Kmita Źródło: Facebook / Małopolski Urząd Wojewódzki
W czwartek 21 sierpnia posłowie Łukasz Kmita z PiS i Ewa Szymanowska z Polski 2050 pojawili się w programie „Debata Gozdyry” w Polsat News. Ten pierwszy wdał się w ostry spór z prowadzącą i nie chciał przyznać się do błędu.

W czwartkowym programie dyskutowano m.in. nad prezydenckim wetem do ustawy wiatrakowej. Prowadząca pytała przedstawicielkę koalicji rządzącej o zawarty w projekcie zapis, dotyczący zamrożenia cen energii. – Istotne jest to, żebyśmy szli w kierunku energii wiatrowej, żeby w przyszłości te rachunki były tańsze – odpowiadała przedstawicielka Polski 2050. – Takie było założenie rządu – dodawała.

Kmita oskarżył minister o reprezentowanie interesów niemieckich firm

Łukasz Kmita z PiS miał inną odpowiedź. Stwierdził, że chodziło o „szantażować prezydenta, budowanie sporu i pokazanie, że prezydent jest przeciwko”. Prowadząca zapytała go wtedy o obietnicę wyborczą Karola Nawrockiego, który zapowiadał obniżenie cen energii o 33 proc. jeszcze pierwszego dnia prezydentury. Kmita odpowiedział, że chodziło o pierwsze 100 dni i propozycję ustawy.

Dziennikarka nie odpuściła i trzymała się swojego zdania. – Od pierwszego dnia. Jak pan nie będzie przez chwilę mówił, to pan sobie sprawdzi – rzuciła do polityka. Pierwsze spięcie nie potrwało długo. Szybko jednak doszło do kolejnego. Kmita powiedział, że minister środowiska Paulina Hennig-Kloska „reprezentuje interesy niemieckich firm”. Gozdyra wspomniała, że to polskie firmy chcą inwestować w turbiny wiatrowe, a PiS „krzyczy: Berlin, Niemcy”.

Kmita do Gozdyry: Nie. Nie przeproszę

– To jest kłamstwo co pani mówi. Bo my nie jesteśmy przeciwni wiatrakom – zapewniał Kmita. – Minutę temu pan krzyczał, że pani Hening-Kloska reprezentuje interesy Niemców – przypominała dziennikarka. – Ależ oczywiście, jeśli ktoś chce, żeby wiatraki zbliżyły się do domów mieszkańców – bronił się poseł.

Agnieszka Gozdyra zażądała w tym miejscu przeprosin. – Nie. Nie przeproszę, bo ja mam rację – utrzymywał Kmita. – Prawo i Sprawiedliwość jest za tym, żeby był ten zapis mówiący o odległości 1000 metrów – dodawał. – Ale nie o tym jest mowa. Mowa była o niemieckich interesach – upominała go Gozdyra.

Poseł PiS powtórzył, że w interesie niemieckim jest, by wiatraki w Polsce były jak najbliżej zabudowań. Dodał też, że nie przeprosi dziennikarki, bo zrobił to już europoseł Michał Szczerba z KO. Dorzucił jeszcze, że w interesie polskiego rządu jest „robienie w cudzysłowie dobrze firmom niemieckim, które produkują wiatraki”. – Co ma to wspólnego z tym, co ja powiedziałam. Co pan wygaduje? – oburzała się Gozdyra.

Czytaj też:
Pierwsze weto Nawrockiego. W sieci zawrzało
Czytaj też:
Nawrocki okiwa Tuska? Pokazano plik dokumentów. „Do pracy, Panie Premierze”