Nieoficjalnie: KE wprawiła w ruch mechanizm „pieniądze za praworządność”

Nieoficjalnie: KE wprawiła w ruch mechanizm „pieniądze za praworządność”

Siedziba przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce
Siedziba przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce Źródło:Wikimedia Commons / Adrian Grycuk/ CC BY-SA 3.0 pl
W piątek 19 listopada Komisja Europejska ma wysłać do Polski i Węgier listy zawiadamiające o łamaniu praworządności. Jak zaznacza Politico, jest to pierwszy, jeszcze nieformalny krok do rozpoczęcia procedury ukarania krajów członkowskich za łamanie praworządności.

Polska i Węgry od dłuższego czasu upominane są przez unijne instytucje w sprawie przestrzegania zasad praworządności. Nasz kraj nie stosuje się do uwag dotyczących krytykowanej reformy sądownictwa, podczas gdy na Węgrzech dochodzi do korupcyjnych praktyk, nadużywania funduszy unijnych oraz systemowe podważanie niezależnych instytucji.

Unia Europejska posiada kilka instrumentów, dzięki którym może wymuszać na opornych krajach członkowskich zmianę swojego podejścia. Najnowszym jest mechanizm „pieniądze za praworządność”, przewidujący odcięcie od unijnych funduszy, w przypadku stwierdzenia naruszenia zasad Wspólnoty. Zanim jednak Polska i Węgry zostaną pozbawione miliardów Euro z Funduszu Odbudowy, usłyszą kilka pytań dotyczących spornych kwestii. Nasz kraj będzie musiał rozwiać wątpliwości UE w kwestii niezależności sądownictwa i poszanowania prawa Unii.

Komisja Europejska była wcześniej oskarżana o wyjątkową opieszałość przy stosowaniu wspomnianego mechanizmu. Parlament Europejski złożył nawet pozew, w którym zarzucał KE bezczynność. Politico zwraca jednak uwagę, że wysyłane do Polski i Węgier pytania to nadal łagodny środek, będący jedynie sugestią gotowości do podjęcia bardziej zdecydowanych kroków. Poza tym Polska i Węgry podważają legalność wspomnianego mechanizmu, a Komisja potrzebować będzie jeszcze poparcia Rady Unii Europejskiej do skutecznego działania.

Spór o praworządność. Wizyta unijnego komisarza w Polsce

W czwartek 18 listopada przybył do Warszawy unijny komisarz ds. sprawiedliwości Didier Reynders. Jednym z punktów dwudniowej wizyty był udział w posiedzeniu połączonych sejmowych komisji sprawiedliwości i praw człowieka oraz do spraw . Wcześniej spotkał się m.in. ministrem sprawiedliwości Zbigniewem Ziobrą.

Reynders przedstawił główne wnioski z drugiego raportu Komisji Europejskiej o praworządności w Polsce. Przegląd praworządności odbył się we wszystkich krajach Unii. Komisarz zaznaczył na wstępie, że „zagrożenie dla praworządności podważają podstawy UE”. – Uchybienia w jednym państwie mają wpływa na inne kraje UE oraz na całą UE. Poszanowanie praworządności stanowi podstawę funkcjonowania rynku wewnętrznego, współpracy wymiarów sprawiedliwości i ochrony interesów finansowych Unii. (...) Niestety przekonaliśmy się w minionych latach, że przestrzeganie praworządności nawet w UE nie jest uważane za oczywiste – mówił.

– Reformy systemu sprawiedliwości w Polsce zwiększyły wpływ władzy wykonawczej i ustawodawczej na system sprawiedliwości ze szkodą dla niezawisłości sędziów – przekazał unijny komisarz i przypomniał postępowania, które KE wszczęła wobec Polski i postanowienia TSUE. Jak wyliczał, „KRS nadal działa, pomimo zakwestionowania jej niezależności, a funkcjonowanie SN zostało zakłócone”. Pokreślił, że KE jest „zaniepokojona” wyrokami TK z 14 lipca i 7 października.

– To wyroki, które uderzają w podstawy UE. (...) Polacy muszą mieć zapewnione równe traktowanie przez system sprawiedliwości. Nie możemy pozwolić i nie pozwolimy, by nasze wspólne wartości były narażone na ryzyko – oświadczył. Wskazywał też na obawy o negatywny wpływ na rynek medialny przejęcia Polski Press przez Orlen. Reynders podkreślił też, że UE w pełni wspiera Polskę w związku z sytuacją na granicy z Białorusią.

Czytaj też:
Krytyczny raport KE o praworządności w Polsce. Didier Reynders przedstawił główne założenia