Sąd Rejonowy Lublin-Zachód nie uwzględnił wniosku prokuratury o tymczasowe aresztowanie mecenasa Romana Giertycha. Jako uzasadnienie tej decyzji podał ogólny brak przesłanek stosowania środków zapobiegawczych w postaci dużego prawdopodobieństwa, że mężczyzna nie popełnił zarzucanych mu czynów.
Decyzja ta spotkała się z emocjonalną reakcją samego zainteresowanego, który zamieścił na Twitterze swoje odczucia. „Wybrali prokuraturę. Wybrali prokuratora. Ten wybrał sąd, gdzie nie losowano sędziów. Za wszelką cenę chcieli mnie aresztować. A sąd? Nie uwzględnił wniosku ze względu na to, że prokuratura nawet nie uprawdopodobniła przestępstwa!” – triumfował były wicepremier, dorzucając kilka emoji.
Giertych: Próba aresztowania mnie to przykrycie kłopotów rządu
„Ze spokojem oczekuję na wynik kolejnych prób aresztowania mnie. Czymś muszą przykrywać drożyznę, zapaść w ochronie zdrowia itd. Ich działania nie wpłyną w żaden sposób na złożenie w tym tygodniu wniosku do Hagi” – napisał Giertych na Twitterze, odnosząc się do informacji dotyczących wniosku o tymczasowe aresztowanie go.
Przypomnijmy, że wniosek, o którym informował PAP, to pokłosie zapowiedzi, które już wcześniej słyszeliśmy od prokuratury. Prokuratura wskazywała bowiem, że Roman Giertych nie pojawia się na przesłuchaniach, na które jest wzywany, czym ściąga na siebie konieczność reakcji.
Sprawa Romana Giertycha
Prokuratura twierdzi, że Roman Giertych miał uczestniczyć w wyprowadzeniu ok. 92 mln zł ze spółki Polnord operującej na giełdzie. Śledztwo prowadzone jest już w czwartej prokuraturze. Najpierw prowadzili je śledczy z Warszawy, później Wrocławia i Poznania, a teraz sprawa trafiła do Lublina.
Śledczy kiepsko sobie jednak radzą z mecenasem Romanem Giertychem, czego efektem są liczne przegrane batalie, a także ponad 100 nieudanych prób doręczenia Giertychowi wezwania na przesłuchanie – wyliczała niedawno „Gazeta Wyborcza”.
Czytaj też:
Roman Giertych i Tomasz Lis piszą o rozbiorze Ukrainy przez Polskę
