Awantura o znak drogowy w Sopocie. W sieci znów pojawiła się dezinformacja

Awantura o znak drogowy w Sopocie. W sieci znów pojawiła się dezinformacja

Dodano: 
Dezinformacja dotycząca znaków w Sopocie
Dezinformacja dotycząca znaków w Sopocie Źródło: publicdomainpictures, Facebook
W sieci ponownie wybuchła dyskusja o znaczeniu znaków drogowych w Sopocie. Część internautów błędnie uznała, że zakaz dotyczy osób na wózkach inwalidzkich.

Media społecznościowe ponownie obiegły wpisy sugerujące, że w Sopocie obowiązuje zakaz poruszania się dla osób korzystających z wózków inwalidzkich. Tym razem temat nagłośniła wiceprzewodnicząca Rady Dzielnicy Gdynia Karwiny Iwona Kurecka, która opublikowała wpis wskazujący na rzekomy „absurd” drogowy.

Problem w tym, że przedstawiona przez nią interpretacja znaków była błędna. W efekcie w sieci szybko pojawiły się kolejne emocjonalne komentarze i oskarżenia wobec władz miasta. Tymczasem przepisy w rzeczywistości odnoszą się wyłącznie do ruchu pojazdów, a nie do pieszych czy osób poruszających się na wózkach.

Ten znak nie dotyczy pieszych. Przepisy na tematu zakazu ruchu

Chodzi o znak B-1, czyli zakaz ruchu w obu kierunkach, połączony z tabliczką T-29. Dodatkowe oznaczenie informuje, że ograniczenie obejmuje również pojazdy prowadzone przez osoby z niepełnosprawnościami albo przewożące takie osoby.

W praktyce oznacza to, że nawet posiadacze kart parkingowych nie mogą wjechać w oznaczoną strefę. Zarządca drogi zdecydował bowiem o całkowitym wyłączeniu ruchu pojazdów bez wyjątków.

Kluczowe jest jednak to, że osoba poruszająca się na wózku inwalidzkim — zarówno ręcznym, jak i elektrycznym — według przepisów traktowana jest jako pieszy. Znak B-1 odnosi się wyłącznie do kierujących pojazdami, a nie do ruchu pieszego.

Oznacza to, że osoby korzystające z wózków mogą legalnie poruszać się w takich miejscach tak samo jak inni piesi.

Historia „zakazu” wraca regularnie. Dezinformacja krąży od lat

To nie pierwszy raz, gdy oznakowanie z Sopotu wywołuje internetową burzę. Podobne wpisy pojawiają się regularnie od kilku lat, szczególnie w sezonie turystycznym. Za każdym razem powtarza się ten sam schemat — zdjęcie znaku trafia do sieci, pojawiają się oburzone komentarze, a później konieczne są sprostowania.

Już wcześniej media i eksperci od przepisów drogowych wyjaśniali, że znak nie oznacza zakazu poruszania się dla osób z niepełnosprawnościami. Mimo to temat wciąż wraca, a uproszczone interpretacje ponownie wprowadzają część odbiorców w błąd. To pokazuje, jak łatwo symbole drogowe wyrwane z kontekstu mogą stać się źródłem dezinformacji i niepotrzebnych emocji w sieci.

Czytaj też:
Termin wakacji zostanie przesunięty? Szef ZNP reaguje. „To jest uświęcona tradycja”
Czytaj też:
Wynajmiesz nocleg, musisz dostać specjalny numer. Tutaj wprowadzają surowe zasady