Dość regularnie odżywa dyskusja na temat tego, czy wprowadzić zmiany w harmonogramie roku szkolnego. Tego typu postulaty pojawiają się na nauczycielskich forach. Jedną z propozycji jest to, aby wakacje rozpoczynały się w połowie czerwca, a co za tym idzie, nowy rok szkolny startował już w połowie sierpnia.
Pedagodzy argumentują taki pomysł faktem, że gdyby doszło do korekty, można byłoby uniknąć fali największych upałów, które – podobnie jak mroźne temperatury – mogą wpływać na funkcjonowanie placówek edukacyjnych, a już na pewno na komfort pracy. Warto zaznaczyć, że Ministerstwo Edukacji Narodowej nie planuje żadnych zmian w tej sprawie.
Termin wakacji do zmiany? Szef ZNP reaguje: To jest uświęcona tradycja
O to, czy termin wakacji powinien zostać przesunięty, był pytany Sławomir Broniarz. – Niedawno jedna z gazet podniosła problem przesuwania terminu wakacji w kontekście warunków, w których funkcjonuje dziecko w klasie przez brak klimatyzacji. Przepraszam za ten bardzo prywatny wątek, ale będąc dyrektorem jednej ze szkół w Skierniewicach, w okresie matur miałem do wyboru: albo, przepraszam, udusić się w klasie, albo otworzyć okna i słuchać disco-polo z pobliskiego jarmarku – mówi w podcaście „Rozmowa Wprost” prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego.
– Wobec powyższego wydaje się, że warto zadbać o to, żeby warunki pisania matur były godziwe, a nie dyskutować nad przesuwaniem terminu wakacji. To jest uświęcona tradycja, że kończymy rok szkolny w czerwcu, zaczynamy 1 września. Przypomnę, że były takie próby i były kiedyś takie działania podejmowane. Tego rodzaju działania nie służą stabilizacji roku szkolnego. Są tacy, którzy to wymyślają, są tacy, którzy mają potwora w Loch Ness i mają co roku Yeti w Himalajach – kontynuuje nasz rozmówca.
– Przypomnę dla porządku: urlop nauczycieli rozpoczyna się nie z końcem czerwca. Bardzo często prace końcowe trwają w szkole mniej więcej do 10 lipca, a od 16 sierpnia zaczynają się już kolejne. Więc mowa o tym, że nauczyciele mają dwa miesiące wakacji to medialne uproszczenie, krzywdzące dla nauczycieli – podsumował Sławomir Broniarz.
Czytaj też:
Opieszałość MEN wywołuje frustrację nauczycieli. Szef ZNP: Kolosalne nadużycie naszej cierpliwościCzytaj też:
Maturzyści na rozdrożu, gromy na system edukacji. „Szkoła nie przygotowuje do niczego”
