Serbowie stawiają kolejne barykady na drogach. Napięcie w Kosowie rośnie

Serbowie stawiają kolejne barykady na drogach. Napięcie w Kosowie rośnie

Prezydent Serbii Aleksandar Vucić
Prezydent Serbii Aleksandar Vucić Źródło: PAP/EPA / Andrej Cukic
Serbska mniejszość żyjąca na północy Kosowa nie posłuchała międzynarodowych apeli. Zamiast zlikwidować blokady na lokalnych drogach, we wtorek 27 grudnia wzniosła kolejne, zwiększając tylko i tak już duże napięcie w regionie.

Dzień po tym, jak serbskie wojsko stanęło przy granicy z Kosowem, tamtejsi Serbowie zaczęli stawiać kolejne barykady na drogach. Nietrudno zauważyć, że są to działania stanowiące odwrotność żądań NATO i Unii Europejskiej, domagających się deeskalacji sporu i rozebrania blokad.

Serbowie zaczęli blokować kosowską Mitrovicę

Internet obiegły zdjęcia ciężarówek, które w nocy z wtorku na środę 28 grudnia zaparkowano w poprzek dróg w Mitrovicy na północy Kosowa. To miasto podzielone między Serbów i etnicznych Albańczyków, którzy stanowią zdecydowaną większość w nieuznawanym przez Serbię kraju.

Spór Serbii z Kosowem zaostrza się

Zwraca uwagę fakt, że jest to pierwszy przypadek, kiedy Serbowie blokują drogi w jednym z dużych miast. Dotychczas barykady wznoszono na trasach dojazdowych do granicy kosowsko-serbskiej. Pomimo wezwań do załagodzenia konfliktu serbski prezydent Aleksandar Vucić nie wycofał się ze swoich oskarżeń pod adresem władz w Prisztinie. Politykom z Kosowa zarzucił on przygotowywanie „ataku” na kosowskich Serbów w północnej części tego kraju.

Prezydent Serbii dolewa oliwy do ognia

Według Vucicia mieszkańcy Kosowa mieliby siłą rozebrać powstające od 18 dni barykady na północy swojego kraju. Utrudnienia na drogach zaczęły pojawiać się w ramach protestu po aresztowaniu Serba, byłego oficera policji w Kosowie. W związku ze strzałami w niedzielę 25 grudnia (nikt nie został ranny), dzień później Vucić postawił wojsko w stan najwyższej gotowości.

NATO dopilnuje, by Serbia nie walczyła z Kosowem?

O pokój w regionie do dziś musi dbać NATO, posiadające na miejscu misję liczącą kilka tysięcy żołnierzy. To właśnie w pobliżu przedstawicieli KFOR padły strzały, które wywołały tak ostrą reakcję Serbów. Oskarżają oni polityków w Prisztinie, że przygotowują terrorystyczne działania przeciwko serbskiej mniejszości na północy kraju, liczącej około 50 tys. osób. Druga strona odpowiada z kolei, że to Belgrad stoi za „paramilitarnymi organizacjami”, które na obszarze zamieszkanym przez Serbów ustawiły 10 grudnia barykady.

Unia Europejska wzywa do maksymalnej powściągliwości

Rozlewowi krwi stara się zapobiec Unia Europejska, która wezwała do „maksymalnej powściągliwości” przy jednoczesnych „natychmiastowych działaniach liderów obu krajów na rzecz osiągnięcia porozumienia. Przywódców wezwano do”osobistego zaangażowania się w znalezienie politycznego rozwiązania„. Zagraniczni obserwatorzy podkreślają, że do tej pory wrogość pomiędzy oboma krajami ograniczała się do słów. W poniedziałek 26 grudnia doszło jednak do ustanowienia barykad, a później serbskie wojsko skorzystało z pretekstu, by pojawić się na granicy.

Czytaj też:
Kreml mści się na uciekinierach. Osoby, które wyjechały z Rosji mają stracić przywileje
Czytaj też:
Kolejny wzrost napięcia na Bałkanach. Serbia stawia żądania ws. Kosowa mimo ostrzeżeń Zachodu

Źródło: Associated Press