Drżą przed nimi bandyci i złodzieje. Boją się ich przestępcy z Pomorza i Mazur. Ale prokuratorzy z Torunia, Elbląga, Iławy, Nowego Miasta Lubawskiego, Działdowa, Braniewa i Ostródy wcale nie są groźni i ponurzy. Lubią zabawę i tańce - szczególnie gdy się dobrze napiją. A jak mówi porzekadło, okazja do kielicha zawsze się znajdzie. Nawt na szkoleniu, za które płacą podatnicy - pisze "Fakt".
Śledczy z dwóch okręgów Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku wybrali się w ubiegłym tygodniu na ważne szkolenie. Zabrali się z nimi także prokuratorzy w mundurach. Chodziło o międzynarodowy nakaz zatrzymania. Dwudniową konferencję zorganizowano w eleganckim ośrodku nad Zatoką Gdańską w Stegnach. Piękne słońce, plaża, a tu trzeba siedzieć na nudnych wykładach. Kto by to wytrzymał? Nawet prokuratorzy przyzwyczajeni do długich godzin spędzanych w sądach mają swoje granice. Po tak męczącym dniu muszą się zrelaksować. A nie ma to jak miłe towarzystwo... no i suto zastawiony stół - relacjonuje "Fakt".
Impreza powoli się rozkręca. Cicho przygrywa muzyka. Toczą się kulturalne rozmowy. Biesiadnicy wznoszą pierwsze toasty. Atmosfera robi się coraz bardziej luźna. Kelnerzy co chwilę wnoszą nowe butelki z dobrze zmrożoną wódką. Choć prokuratorzy wojskowi stanowią mniejszość, to jednak wiodą prym w ilości wypijanego alkoholu. Tak być nie może, denerwują się cywilni śledczy i próbują prześcignąć mundurowych - czytamy w "Fakcie".
Panowie studzą się zimnym piwkiem. Tak zaprawieni ruszają na parkiet. Godziny płyną i zmęczone towarzystwo się wykrusza. Gdy wybija trzecia nad ranem, zmęczeni prokuratorzy kończą szkolenie - pisze "Fakt".