Kryzys widać w branży ubezpieczeń na życie. Kienci coraz częściej korzystają z tego, że składki polisy na życie można zawiesić - pisze "Gazeta Prawna".
To, co wpłacali latami na polisę na życie, to często ich jedyne oszczędności w kryzysie. Dlatego coraz częściej w ogóle z niej rezygnują. Jednak oznacza to utratę części zgromadzonych środków w przypadku, kiedy polisa przewidziana jest na kilka lat - a takich jest większość.
Jeśli składka takiej polisy została opłacona jednorazowo w momencie jej zawierania, jest to niestety jedyna możliwość zasilenia domowego budżetu. Natomiast w przypadku polis z tzw. składką regularną, płaconą np. co miesiąc - są nawet dwie możliwości: zawieszenie składki na rok lub przekształcenie polisy w tzw. umowę bezskładkową.
Ta druga możliwość jest jednak znacznie mniej korzystna, bo ochronę gwarantuje tak długo, na jak długo wystarczy zebranych środków, a dopłacać do niej już z reguły nie można.
Dlatego najczęściej klienci zawieszają składkę. Na przykład do ING w marcu tego roku wpłynęło dwa razy więcej wniosków o jej zawieszenie niż w grudniu 2008 roku – podaje gazeta.
Jeśli składka takiej polisy została opłacona jednorazowo w momencie jej zawierania, jest to niestety jedyna możliwość zasilenia domowego budżetu. Natomiast w przypadku polis z tzw. składką regularną, płaconą np. co miesiąc - są nawet dwie możliwości: zawieszenie składki na rok lub przekształcenie polisy w tzw. umowę bezskładkową.
Ta druga możliwość jest jednak znacznie mniej korzystna, bo ochronę gwarantuje tak długo, na jak długo wystarczy zebranych środków, a dopłacać do niej już z reguły nie można.
Dlatego najczęściej klienci zawieszają składkę. Na przykład do ING w marcu tego roku wpłynęło dwa razy więcej wniosków o jej zawieszenie niż w grudniu 2008 roku – podaje gazeta.