Michelle Obama: Pierwszy rok w Białym Domu był zwariowany

Michelle Obama: Pierwszy rok w Białym Domu był zwariowany

Dodano:   /  Zmieniono: 
Chociaż zajmuje czołowe miejsca w plebiscytach popularności największych gazet, Michelle Obama przyznaje, że często czuje się jak łabędź, który z zewnątrz ładnie i spokojnie płynie po tafli wody, a tak naprawdę wiosłuje jak szalony, by za wszelką cenę pokazać światu, że wszystko idzie gładko, pisze „Daily Telegraph”.
Nazwisko Pierwszej Damy Ameryki pojawia się we wszystkich możliwych rankingach amerykańskich gazet. Została jedną z „najbardziej  wpływowych kobiet" Forbesa, jednocześnie zajmując wysokie miejsce w plebiscycie magazynu „People” na najpiękniejszego człowieka.

Każde jej słowo, gest, krok, ubiór jest starannie przemyślany. Michelle Obama za wszelką cenę chce uniknąć wpadki. Zapytana, czy żałuje czegoś co zdarzyło się w pierwszym roku u boku prezydenta USA odpowiada, że nie i że już myśli o zwiększeniu swojej roli w nadchodzącym roku. 

- Działam na 110 procent – mówi – odwołując się do słynnego hasła kampanii jej męża „Yes we can, and we can more".

46-letnia absolwentka prawa na Harvardzie ma wysokie ambicje i wcale nie zamierza pozostać w cieniu męża, co już udowodniła podczas kampanii. Ostatni rok podsumowuje jako dobry i obiecujący, choć twierdzi, że upłynął jej na przystosowywaniu się do nowej roli i miejsca. Na pytanie co w minionym roku dało jej największy powód do dumy  bez wahania odpowiedziała, że jej dzieci.

KJ