Jeśli dodać do tego niepokoje etniczne w sąsiednim Kirgistanie, to wzrost aktywności islamskich rebeliantów w Tadżykistanie zagraża stabilności całej Azji Środkowej, łącznie z najgęściej zaludnionym Uzbekistanem, którego represyjny rząd potrafił jak dotąd zapanować nad islamskimi ruchami - ocenia "WSJ".
Powrót wojny w Tadżykistanie?
Ogromne straty zadane przez islamistów w niedzielę pokazują, że rebelianci mają duże doświadczenie i są sprawnymi bojownikami, stanowią więc groźnych przeciwników dla słabej armii tadżyckiej - uważa członek Komisji Spraw Zagranicznych rosyjskiego parlamentu i ekspert ds. regionu Siemion Bagdasarow. "Jest bardzo prawdopodobne, że doprowadzi to do odrodzenia wojny domowej w Tadżykistanie. Albo to powstrzymamy, albo w Azji Środkowej będzie gorzej niż w Afganistanie" - przytacza "WSJ" jego opinię.
Według politologa z Kabulu Wahida Mużdy, który pracował w afgańskim MSZ za rządów talibów i utrzymuje bliskie kontakty z talibskimi przywódcami, rebelianci mający związki z talibami nasilają działania w Azji Środkowej, bo chcą przerwać szlaki komunikacyjne wykorzystywane przez siły koalicyjne w Afganistanie. Wojska USA w tym kraju otrzymują większość paliwa i 30 proc. dostaw naziemnych przez Uzbekistan, Kirgistan i Tadżykistan.
Ambicje talibów to nie tylko Afganistan
"Tadżykistan ma słaby rząd i mieszkańcy są tym zmęczeni. Jeśli te grupy wzmocnią tam swoją obecność, podejmą próbę rozpowszechnienia swojej ideologii w całej Azji Środkowej" - uważa Mużda. Według niego grupa Abdullo Rahimowa, której władze Tadżykistanu przypisują niedzielny atak, ma powiązania z Islamskim Ruchem Uzbekistanu (IMU), organizacją powiązana z kolei z Al-Kaidą i grupującą Uzbeków, Tadżyków oraz przedstawicieli innych państw Azji Środkowej.
Za rządów talibów IMU miało legalnie swoje obozy w Afganistanie, ale po inwazji sił koalicyjnych w 2001 roku członkowie ugrupowania przenieśli się na terytoria plemienne w Pakistanie - według niektórych doniesień, przez jakiś czas przebywał tam także Rahimow. Jednak na skutek m.in. ofensywy sił pakistańskich IMU zostało wyparte także z Pakistanu. Afgański dowódca talibów w pakistańskim Północnym Waziristanie powiedział "WSJ", że pod koniec 2008 i na początku 2009 roku liczba tadżyckich i uzbeckich dżihadystów z IMU wzrosła, a większość stanowią młodzi bojownicy. Wielu walczyło u boku afgańskich talibów w prowincjach Kunduz i Baghlan.
"Talibowie nie są ruchem odrębnym od Al-Kaidy i ich ambicje nie ograniczają się do samego Afganistanu. Mają wielu bojowników z Azji Środkowej, którzy walczą o swoją sprawę" - cytuje gazeta dyrektora Afgańskiego Centrum Badań i Polityki, Haruna Mira.
Jeśli ruch rebeliancki w Tadżykistanie znacznie się nasili, będzie to zagrożenie zarówno dla Amerykanów, jak i Rosjan - ostrzega dyrektor programowy ds. Azji Środkowej w International Crisis Group, organizacji zajmującej się rozwiązywaniem konfliktów, Paul Quinn-Judge. Jak podkreśla, USA będą się m.in. martwić o swoje szlaki zaopatrzeniowe, "a Rosjanie są bardzo zaniepokojeni, że ruch rebeliancki może zacząć przetaczać się przez Azję Środkową w ich kierunku".
PAP