Mieszkańcy krakowskiego Starego Miasta mają dość głośnych imprez i pijanych tłumów pod oknami. Zagrozili już nawet miastu pozwem zbiorowym w związku z hałasami. Jednak władze Krakowa, podobnie jak i innych metropolii, nie chcą odstraszać turystów - odnotowuje "Metro".
Gród Kraka słynie z najlepszych w kraju klubów i turystyki imprezowej. Dla mieszkańców Starego Miasta to utrapienie, bo rozbawieni i nietrzeźwi imprezowicze załatwiają się w podwórkach, piją w bramach, krzyczą i śpiewają pod oknami. W batalii o prawo do spokojnych nocy krakowianie odnieśli nawet pewien sukces: ulicy Stolarskiej od czwartku do niedzieli pilnuje stały patrol straży miejskiej. Podobnych interwencji od miasta domagają się mieszkańcy innych ulic. Na sesji rady dzielnicy Stare Miasto zagrozili nawet, że złożą pozew zbiorowy jeśli miasto nie znajdzie sposobu na hałaśliwych imprezowiczów.
Co jeśli sprawa ciszy nocnej skończy się w sądzie? - Miasto przedstawi swoje argumenty: ciągle spotykamy się z mieszkańcami i wspólnie ustalamy jak ten problem rozwiązać. Z roku na rok zwiększamy liczbę patroli straży miejskiej, od września będzie też więcej policjantów - tłumaczy Monika Chylaszek, rzecznik prezydenta Krakowa. W ubiegłym roku strażnicy pod Wawelem wystawili ponad 5 tys. mandatów za zakłócanie spokoju publicznego i ponad 18 tys. za picie alkoholu w miejscach publicznych.