Jeśli ktoś z domowników pali i kupuje paczkę papierosów co trzy dni, podwyżki oznaczają wydatek dodatkowych 10 zł co miesiąc. Od stycznia zdrożeje również olej napędowy, węgiel, odzież i obuwie dla małych dzieci. Skok cen paliw nakręca spiralę kolejnych podwyżek - na przykład kosztów transportu. Rząd i ekonomiści prognozują jednak, że mimo podwyżek będziemy więcej wydawali, bo konsumpcja indywidualna będzie rosła wolniej, ale wciąż realnie - od 2,5 do 2,9 proc.. Także płace mają nieco wyprzedzać inflację (o 1 pkt proc.).
- Odpowiedzią Polaków na kryzys jest zmiana podejścia do zakupów. Coraz częściej kupujemy tańsze produkty, ale zachowujemy ten sam koszyk dóbr. Polacy czekają z poważniejszymi zakupami do wyprzedaży. Nie ograniczają asortymentu, tylko szukają tańszych zamienników lub sklepów z lepszą cenowo ofertą - tłumaczy strategię polskiego konsumenta Jakub Borowski, główny ekonomista Kredyt Banku.