"Gazeta Wyborcza" alarmuje, że odradzają się obozy niewolniczej pracy we Włoszech. Miejsce aresztowanych capo zajmują ich synowie - czytamy w artykule "Plantacja, na której dręczono Polaków". Akcja włoskiej i polskiej policji nie zmieniła sytuacji Polaków w regionie Foggi. Po aresztowaniu szefów grupy przestępczej, która wykorzystywała do niewolniczej pracy Polaków, setki rodaków w dalszym ciągu pracują na włoskich plantacjach. W jednym z obozów, należących do aresztowanego włoskiego przedsiębiorcy, reporter gazety spotkał wczoraj ok. 20 osób. - Zostaliśmy, bo mamy pracę, a po co wracać do domu bez pieniędzy? - tłumaczą, dlaczego nie wrócili do kraju. Mają nadzieję, że pracując dalej, w końcu dostaną zaległe wypłaty. Niedługo zacznie się sezon pomidorowy, potrzeba rąk do pracy. Za jakiś czas mogą znów przyjeżdżać tu autokary z Polski - ostrzega Domenico Centrone, konsul honorowy RP w Bari, dzięki któremu doszło do ujawnienia afery. Sytuację może poprawić to, że policja sprawdza teraz w obozach m.in. przestrzeganie prawa pracy oraz wczorajsza decyzja włoskiego ministra spraw wewnętrznych o otwarciu rynku pracy.
Plantacja, na której dręczono Polaków
Dodano: / Zmieniono: