Zaczęło się od jednego zdania. „Nacjonalizm to zło, a nacjonalista u władzy to dramat” – napisał ksiądz Grzegorz Kramer. Odpowiedział mu ksiądz Daniel Wachowiak, który odczytał powyższe słowa jako krytykę Karola Nawrockiego w dniu weta dla ustawy dotyczącej Ukraińców w Polsce.
„Nacjonalizm” podzielił księży na X
„Dla przeciwwagi napiszę, że ruch Prezydenta RP wpisuje się jak najbardziej w katolickie rozumienie hierarchii miłości. Brawa dla PKN (Prezydenta Karola Nawrockiego – red.). Grzegorz nie umie zdusić w sobie żalu, że nie jego kandydat został prezydentem, więc nie rozumiejąc używanych przez siebie pojęć, próbuje ugryźć” – stwierdzał zaczepnie Wachowiak.
„Tak, mam dość i w Kościele, i w Polsce uchodzenia za naiwnych głupców. Polityka emocji bez rozumu i czytanie ewangelii bez trzeźwego myślenia to owoce tej samej zgnilizny. Odbierania ludziom ich tożsamości, hasłami wyjętymi z lewicowego draństwa” – dodawał niedługo później w kolejnym wpisie Wachowiak.
Ksiądz Kramer o Polsce nie tylko dla Polaków
W swoim następnym komentarzu Grzegorz Kramer nie odniósł się bezpośrednio do słów duchownego. Zmieścił jednak bardzo obszerne rozwinięcie swojej myśli na temat nacjonalizmu. Stwierdził na początku, że panuje w Polsce przekonanie, iż Kościół bardzo mocno skleił się ze skrajną prawicą. „Uważam to za duże nadużycie i niesprawiedliwe uproszczenie, bardzo, dla wielu ludzi krzywdzące, bo Kościół jest bardzo różnorodny” – zaznaczył.
„Warto i trzeba zauważyć, że w tym Kościele jest całe mnóstwo ludzi, którzy nie identyfikują się z bardzo często wypowiadanym, czy wręcz wykrzyczanym hasłem: Bóg, honor i ojczyzna. Tak, w Kościele, przede wszystkim jest Bóg, to prawda, bo w tego Boga wierzymy, a raczej temu Bogu uwierzyliśmy, ale nie ma w Kościele słowa: honor. I już to tłumaczę” – pisał.
„Bardziej rzeczywistości wiary odpowiada słowo: godność, bo ta godność nie wypływa z tego, że jestem Polakiem, Niemcem, czy mam skórę białą lub czarną. Ona wypływa z tego, że odkryłem w sobie to, że jestem dzieckiem Boga, jak każdy człowiek na tym świecie. A przynależność do czegoś takiego jak kościół Katolicki, czyli powszechny, sprawia, że chociaż żyjemy realnie w granicach naszych państw, to jednak dla nas te granice są bardzo »umowne«” – zastrzegał.
„A to trzecie hasło: ojczyzna, nie jest hasłem, które mam wypowiadać lub wykrzykiwać, w znaczeniu, że moja ojczyzna jest najważniejsza. Ona jest miejscem, w którym żyję, w którym się urodziłem, ale to nie jest żadna moja zasługa, że tutaj mieszkam. Nie jest żadną moją zasługą to, że po prostu miałem farta i udało mi się urodzić, żyć, pracować i mieszkać w kraju, który ma się dobrze i jest bezpieczny. Nad słowem: ojczyzna jest miłość” – podkreślał.
Ks. Kramer: Nie da się pogodzić chrześcijaństwa z wykluczeniem
Jak zaznaczał dalej, Kościół uczył go, że powinien być człowiekiem otwartym. Dodawał, że nie chodzi o kosmopolityzm i nijakość, ale o cel, którym jest Bóg. „Wszyscy będziemy ostatecznie w Nim i z Nim, a jeśli tutaj na ziemi, podczas tego kawałka naszego życia, kawałka wielkiej historii, będziemy ludźmi przeciwko komukolwiek, to jak później chcemy żyć z »innymi« na wieki?” – pytał.
Zapewnił przy tym, że nie neguje granic i zasad. „Każde państwo ma swoje zasady i mamy prawo je mieć, każde państwo reguluje to, co nazywamy bezpieczeństwem, ale uważam, że każde państwo, które w swoje sztandary wpisuje wiarę chrześcijańską, nie może być państwem nacjonalistycznym, nie może być państwem, które krzyczy: Polska tylko dla Polaków. Polska jest dla Polaków, ale Polska jest też narodem i terytorium dla innych ludzi. Nie da się pogodzić chrześcijaństwa, według mnie, z tym, że chce się kogoś wykluczać lub z tym, że komuś nie chce się pomagać” – stwierdzał.
twitterCzytaj też:
Zawieszony poseł KO wściekły na biskupów. „Absurd, idiotyzm, głupota i kłamstwo”Czytaj też:
Prezydent zawetował ustawę „ukraińską”. Lekarze: to zwycięstwo bezpieczeństwa pacjentów
