Sąd apelacyjny w Watykanie zdecydował w wtorek, że proces kardynała Angelo Becciu musi zostać powtórzony. Sędziowie uznali, że w trakcie śledztwa i procesu popełniono poważne błędy. Chodzi głównie o działania prokuratury – według sądu nie przekazała ona obronie wszystkich dokumentów.
„To pokazuje, że od samego początku mieliśmy rację, podnosząc kwestię naruszenia prawa do obrony i domagając się przestrzegania prawa w celu zapewnienia sprawiedliwego procesu” – oświadczyli Fabio Viglione i Maria Concetta Marzo, prawnicy prowadzący sprawę kardynała.
Wątek papieża Franciszka. „Dokument nieważny”
Co ciekawe, w sprawie pojawił się też wątek decyzji papieża Franciszka, która pozwalała prokuratorom działać bez nadzoru sędziego na wczesnym etapie śledztwa. Sąd uznał, że taki dokument w praktyce wprowadzał nowe zasady, ale… nie został oficjalnie ogłoszony. A to oznacza, że formalnie nie obowiązywał w momencie, gdy się na niego powoływano.
„Historyczna decyzja Sądu Apelacyjnego – który po raz pierwszy w historii Watykanu orzekł, że reskrypt papieski jest nieważny z powodu braku jego publikacji – naszym zdaniem skutkuje całkowitą nieważnością całego śledztwa i procesu” – napisali adwokaci Massimo Bassi i Cataldo Intrieri.
Sąd do 30 kwietnia nakazał prokuratorom ujawnić pełną dokumentację. Obrona ma czas do 15 czerwca, żeby przygotować swoje stanowisko. Kolejny proces w tej sprawie ma ruszyć 22 czerwca. Sąd poinformował, że do czasu nowego orzeczenia wyrok skazujący kardynała Becciu pozostaje w mocy.
O co chodzi w sprawie?
Kardynał Agnelo Becciu ma 77 lat. Niegdyś był niezwykle wpływową postacią w Watykanie. Pracował w Sekretariacie Stanu Stolicy Apostolskiej, był również doradcą papieża Franciszka.
Kłopoty duchownego miały swój początek w 2020 roku, kiedy to na jaw wyszło, że kardynał był zamieszany w olbrzymią inwestycję – mowa o 200 milionach dolarów – włożoną w fundusz należący do Raffaele Mincione. Feralna inwestycja doprowadziła finalnie do strat Watykanu opiewających na kwoty między 140 a 190 milionów euro.
Po tym, jak sprawa ujrzała światło dzienne, jego kariera wyhamowała. Został pozbawiony wszelkich funkcji w Watykanie, utracił też przywileje kardynalskie. Stanął przed sądem – w 2023 roku instytucja uznała go za winnego defraudacji i skazała na 5,5 roku więzienia.
Proces trwał dwa i pół roku i obejmował 86 rozpraw. Poza kardynałem skazano też osiem innych osób – wszyscy się odwołali.
Warto jednak zaznaczyć, że Becciu nie trafił do więzienia w związku z toczącym się procesem apelacyjnym. Miał zakaz brania udziału w konklawe po śmierci papieża Franciszka – co ciekawe, zanim sprawa związana z defraudacją wyszła na jaw, był brany pod uwagę jako jeden z poważniejszych kandydatów na następcę papieża Franciszka.
Czytaj też:
Zapadła ważna decyzja dla Kościoła. Kardynał Ryś: „I radość i strach”Czytaj też:
Oto następca kard. Rysia. Papież Leon XIV mianował nowego metropolitę łódzkiego
