Drugie i trzecie przykazanie kościelne głoszą, iż wierni powinni „przynajmniej raz w roku spowiadać się”, a „przynajmniej raz w roku, w okresie wielkanocnym Komunię świętą przyjmować”. Przewiduje to Kodeks Prawa Kanonicznego (kan. 989).
Wyjątki od obowiązku spowiedzi. Sytuacji jest kilka
Kiedy jednak pozostajemy w stanie łaski uświęcającej i nie mamy na sumieniu grzechu ciężkiego, a jedynie grzechy powszednie, nie musimy formalnie się spowiadać. Kościół, w ramach tzw. spowiedzi z pobożności, zachęca do regularnej spowiedzi, również z lżejszych grzechów. Podsuwa też alternatywne formy oczyszczenia. To m.in. modlitwa, post i jałmużna, czytanie Pisma Świętego, udział w Eucharystii i przyjęcie Komunii świętej oraz akt żalu doskonałego.
Istnieją sytuacje, w których spowiedź ustna z grzechów ciężkich jest fizycznie niemożliwa. Nie mogą spowiadać się małe dzieci, (do lat 7), które nie mają świadomości moralnej. Nie zrobią też tego osoby z głębokim upośledzeniem intelektualnym, chore na Alzheimera czy z daleko posuniętą demencją. Kościół przewiduje, że takie osoby nie mają obowiązku spowiedzi, gdy nie rozpoznają swoich czynów lub nie potrafią ich wyrazić.
Podobnie jest przy braku dostępu do kapłana. W nadzwyczajnych sytuacjach spowodowanych szczególnymi okolicznościami, musimy wtedy radzić sobie sami. Kościół dopuszcza wówczas zastąpienie spowiedzi aktem żalu doskonałego. Przy szczerym żalu i mocnym postanowieniu wyznania grzechów przy najbliższej nadarzającej się okazji, nasze grzechy zostaną odpuszczone.
Jest jeszcze jedna ewentualność. W wyjątkowych sytuacjach biskup może dokonać absolucji zbiorowej. Dopuszcza się taką możliwość, kiedy dużej grupie ludzi grozi bezpośrednie niebezpieczeństwo śmierci. Wtedy nie ma czasu na wyspowiadanie indywidualne każdego wiernego, więc obejmuje się ich wszystkich rozgrzeszeniem. Jeśli osoby takie przeżyją, mają obowiązek wyznania grzechów przy najbliższej spowiedzi indywidualnej.
Czytaj też:
Leon XIV zaskoczył wiernych. Świątynia Jana Pawła II tysiące kilometrów od Polski Czytaj też:
Biskup polecił okno życia zamiast in vitro. „By mieć dziecko, można je po prostu zaadoptować”
