Francuski adwokat Frank Berton, który będzie reprezentował terrorystę, poinformował, że w zeszłym tygodniu odbył ze swoim klientem długą rozmowę, miał także spotkanie z belgijskim adwokatem, który wcześniej bronił Abdeslama, nim ten został ekstradowany. Przypomnijmy, mężczyzna odmawiał współpracy, gdy znajdował się jeszcze na terenie Belgii i zapowiadał, że zmieni się to dopiero po przewiezieniu go do Francji. Podobny wniosek można wyciągnąć z wypowiedzi jego adwokata. – Przyznał mi, że oczywiście ma o czym mówić i chce to zrobić. Zamierza zeznawać – podkreślił Frank Berton. Dodał, że dla prawników najważniejsze jest, by proces był sprawiedliwy, a Salah Abdeslam odpowiadał tylko za te czyny, których naprawdę się dopuścił. Śledczy podejrzewają, że mężczyzna mógł odegrać kluczową rolę w organizowaniu ataków.
Belgijski adwokat Abdeslama Sven Mary w opublikowanym w środę wywiadzie dla francuskiego dziennika "Liberation" stwierdził z kolei, że jego klient, którego media przedstawiają jako "mózg" zamachów, to "mały tępak" z brukselskiej dzielnicy Molenbeek, o "inteligencji pustej popielniczki". Jego zdaniem Abdeslam nie był zdolny do zaplanowania zamachów. W rozmowie z belgijskimi mediami prawnik tłumaczył, że chciał unaocznić, że Abdeslam "nie dysponuje potencjałem intelektualnym" i w związku z tym podejrzenia co do jego kluczowej roli w zamachach są przesadzone.
Zatrzymanie Abdeslama
Przypomnijmy, Salaha Abdeslama zatrzymano w wyniku akcji antyterrorystów w brukselskiej dzielnicy Molenbeek w piątek 18 marca. Jeszcze tego samego dnia prezydent Francji zapowiedział, że Paryż będzie się starał o szybką ekstradycję ujętego terrorysty. Dodał, że ma "całkowitą pewność", że belgijskie władze na nią przystaną. – Grupa odpowiedzialna za listopadowe ataki w Paryżu była częścią "wielkiej sieci", która prowadzi do Syrii i Państwa Islamskiego – podkreślił Hollande.
Zamachy w Paryżu
Strzelanina rozpoczęła się w piątkowy wieczór 13 listopada 2015 roku w X dzielnicy Paryża. Potem doszło do kolejnej strzelaniny w XI dzielnicy w sali koncertowej Bataclan, w której przebywało kilkaset osób. Policja poinformowała, że napastnicy wzięli ok. 100 zakładników. Z oficjalnych danych wynika, że z rąk terrorystów z Państwa Islamskiego zginęło w stolicy Francji 130 osób.
W tym samym czasie, gdy doszło do pierwszych strzelanin, na stadionie Stade de France odbywał się towarzyski mecz Francja – Niemcy. W pobliżu doszło do trzech eksplozji. Ewakuowano prezydenta Francois Hollande'a i ministra spraw wewnętrznych. Zwołano naradę kryzysową. Nad stadionem jeszcze w czasie meczu pojawiły się helikoptery. Stade de France był otoczony przez policję. Po ostatnim gwizdku kibice mieli zakaz opuszczania obiektu. Trwała ich powolna ewakuacja, a kwartał ulic wokół stadionu został zamknięty.
