Historyczna frekwencja i apel lidera opozycji. Koniec głosowania na Węgrzech

Historyczna frekwencja i apel lidera opozycji. Koniec głosowania na Węgrzech

Lider Tiszy Peter Magyar
Lider Tiszy Peter Magyar Źródło: PAP / EPA
Zakończyły się wybory parlamentarne na Węgrzech, w których udział wzięła rekordowa liczba wyborców. Już na cztery godziny przed zamknięciem lokali frekwencja zbliżała się do tej finalnej z roku 2022. „Rodacy, żyjemy w ostatnich godzinach rządów Viktora Orbána” – obwieścił lider opozycyjnej partii Tisza Peter Magyar.

Węgrzy głosowali od godziny 6 rano do 19. Przez kilkanaście godzin do urn poszła rekordowa liczba wyborców. Już godzinie 15 frekwencja przekroczyła 66 proc., a to niemal tyle, ile w roku 2022 wyniosła końcowa frekwencja. O godzinie 17 bariera została przebita, do tamtego momentu głos oddało aż 74,2 proc. Węgrów. Przez kolejne półtorej godziny, do 18:30, frekwencja wzrosła do rekordowych 77,8 proc.

Po zamknięciu lokali rozpoczęło się oczekiwanie na wyniki. Te cząstkowe znane będą jeszcze w niedzielę, natomiast ostateczne mogą zostać ogłoszone dopiero za kilka dni, gdy przeliczone zostaną głosy z zagranicy.

„Żyjemy w ostatnich godzinach rządów Viktora Orbána”

Wieczory wyborcze głównych rywali odbędą się w Budapeszcie. Viktor Orban i Fidesz wieczór organizują w kompleksie Balna nad Dunajem, zaś Peter Magyar i Tisza na Placu Batthyanyego, naprzeciwko siedziby węgierskiego parlamentu. To tam licznie zaczęli gromadzić się zwolennicy opozycji.

Lider Tiszy, Peter Magyar, zamieścił w sieci trzy krótkie apele.

„Proszę wszystkich, aby byli spokojni i spokojni przez cały czas, i żeby nikt nie brał odpowiedzialności za jakiekolwiek prowokacje partii państwowych czy propagandę!” – napisał Magyar. Wcześniej zaznaczał, że Tisza czeka na zakończenie wyborów z „optymizmem, pewnością i spokojem”. „Oświadczenia, że ktokolwiek przygotowuje się do aktów przemocy lub planuje okupację budynków po wyborach, to typowe dla Fideszu sianie paniki i kłamstwa. Takie próby podziałów prawdopodobnie inspirowane są przez rosyjskich doradców obecnych w kraju. Tego rodzaju fake newsy to nic innego jak zwykłe, słabe i desperackie, sianie paniki i dezinformacja ze strony Fideszu” – podkreślił.

Z kolei na nagraniu apelował do wyborców, aby jak najliczniej odwiedzali lokale wyborcze. „Rodacy, żyjemy w ostatnich godzinach rządów Viktora Orbána. Pożegnajmy ich spokojnie i z godnością, a jutro rozpocznijmy zjednoczenie narodu. Proszę, jeśli jeszcze nie głosowaliście, koniecznie idźcie, bo każdy głos naprawdę się liczy. I przekonajcie o tym swoich bliskich, znajomych i przyjaciół! Niech Bóg błogosławi Węgrom!” – zwracał się do swoich zwolenników Magyar.

Również Viktor Orban mobilizował w ciągu dnia wyborców Fideszu. – Pokój i bezpieczeństwo Węgier mogą dziś zależeć od jednego głosu. Jeśli nam się nie uda, grozi nam wojna – mówił w krótkim nagraniu. – Jeśli popełnimy błąd, bezpieczeństwo finansowe węgierskich rodzin będzie zagrożone. To decyzja, której nie da się cofnąć jutro – ostrzegał. I dodał we wpisie: „Dużo ludzi głosuje. To oznacza jedno: jeśli chcemy chronić bezpieczeństwo Węgier, żaden patriota nie może zostać w domu. Tylko Fidesz. Zwyciężmy!”

Czytaj też:
Fiasko rozmów USA i Iranu. Trump grzmi: „Blokada rozpocznie się wkrótce”
Czytaj też:
Rekordowa frekwencja na Węgrzech. Mamy najnowsze dane