Jeden z maili pochodzi od kierującego fundacją biznesmena Douga Banda. Mężczyzna nalega, aby Departament Stanu skontaktował kogoś ważnego z nigeryjsko-libańskim miliarderem, Gilbertem Chagourym. Jak można się domyślić, Chagoury był jednym z głównych donatorów fundacji Clintonów. Jak się okazało miliarderowi zależało na pomocy w interesach. Huma Abedin, była współpracownica Clinton, skontaktowała go z ambasadorem USA w Libanie Jeffrey'em Feltmanem. Chagoury w 2000 roku uznany został za winnego "prania" pieniędzy w związku z aferą finansową w Nigerii. Fundacja Clintonów przyjęła od niego ponad milion dolarów mimo to, że wpisany był na listę podejrzanych o współpracę z terrorystami.
Afera e-mailowa w USA
Przypomnijmy, że w marcu 2015 roku "The New York Times" pisał, że była sekretarz stanu Hillary Clinton w czasie pełnienia urzędu mogła złamać prawo federalne, ponieważ korzystała z prywatnej skrzynki mailowej wykonując zadania służbowe. Sprawa wypłynęła na jaw, gdy okazało się, że w Departamencie Stanu nigdy nie powstał e-mail przypisany do Hillary Clinton. Korzystanie przez nią z prywatnego konta pocztowego stanowi problem, gdyż zgodnie z amerykańskim prawem korespondencja urzędników państwowych musi być przechowywana na państwowych serwerach i jest uznawana za własność państwa, która może zostać wykorzystana w Archiwach Narodowych.
Hillary Clinton przyznała, że podczas sprawowania urzędu sekretarza powinna była korzystać z rządowego konta. – Niczego, co było sklasyfikowane jako poufne, nie wysyłałam, ani też nie odbierałam – mówiła Clinton podczas spotkania ze swoimi zwolennikami w stanie Iowa.
