Ciała czterech osób znaleziono na Mount Everest. Na razie nie ustalono ich tożsamości

Ciała czterech osób znaleziono na Mount Everest. Na razie nie ustalono ich tożsamości

Mount Everest
Mount Everest / Źródło: Fotolia / Palenque
Przedstawiciel nepalskiego ministerstwa turystyki Hemanta Dhakal poinformował, że we wtorek w nocy ekipa ratowników znalazła zwłoki czterech osób w namiocie w najwyższym obozie na Mount Evereście (8848 m n.p.m.).

Grupa ratowników udała się w góry w celu wydobycia ciała słowackiego himalaisty, który zginął w weekend. Na razie nie ustalono tożsamości czwórki osób znalezionej w namiocie. W góry ruszyli kolejni ratownicy, aby pomóc w ustalaniu szczegółów.

Koordynacją wydobycia zwłok Słowaka zajmował się Mingma Sherpa z firmy Seven Summit Treks. Przekazał, że ciała czterech himalaistów znaleziono we wtorek w nocy w obozie czwartym, na wysokości 8000 m n.p.m. Jest to ostatni obóz przed atakiem szczytowym. Aby sprowadzić zwłoki z tej wysokości, zaangażować trzeba Szerpów, którzy zejdą do obozu drugiego. Stamtąd zwłoki zostaną zabrane przez śmigłowiec.

W 2017 roku na Mount Evereście śmierć poniosło już sześciu wspinaczy. W zeszłym roku - zginęło tam pięć osób.

Mount Everest to najwyższy szczyt Ziemi (8848 m n.p.m., podaje się też wysokość 8844 (pomiary chińskie) lub 8850 (pomiary amerykańskie)). Ośmiotysięcznik położony jest w Himalajach Wysokich (Centralnych), na granicy Nepalu i Chińskiej Republiki Ludowej (Tybetu).

Czytaj także

 3
  • Andriej Likoff IP
    Tym wszystkim co się tutaj nad tymi nieboszczykami użalą - dedykuję ten wiersz:

    Czomolungma - 335

    Dumna dawniej byłaś góro numer jeden
    Kiedy szlachetni rycerze do boju stawali
    Broń białą w ręku dzierżąc
    Piersi nie chowali
    Za pancernym puklerzem
    Z wytłaczanej stali

    Dziś pną na twoje zbocza się hordy ogromne
    Techniką uzbrojone
    Ale bez honoru
    Bo dla nich
    Cię zaliczyć
    W stadach w butle zbrojnych
    Daje asumpt by krzyczeć
    Że byli na wojnie

    Że niby wojowali
    Że broń skrzyżowali
    Że stanęli na szczycie
    Że cię pokonali

    Ale ja wiem na pewno
    Największa z największych
    Że prawa nie mają do tego głoszenia
    Bo gdyby nie techniczne ich nędzne zabiegi
    Dawno już by pokryły ich kości
    Twe śniegi

    Jakimi ciągle się bronisz
    Przed stopą profana
    Co dla zapisu numer
    Któryś tam z kolei
    Pcha się na twoje zbocza
    Z bezczelnością chama
    By potem w knajpie bredzić
    Do swego kompana
    Że niby to przez niego jesteś pokonana

    Dlatego wierszem rzucam to tutaj wezwanie
    To tych co decydują
    O prawie dostępu
    Niech już zbrojnej hołocie nie dawają wstępu
    A jeśli już chcą walczyć
    To bez butli w ręku

    I niech się nawet zmierzą lecz w szlachetnym boju
    Gdzie pierś dumą zbrojona na szczyty się wdziera
    Tych zaś z żelaznym płucem
    Z telefonem w ręku
    Niech już na samym dole
    Wymrozi cholera

    *

    Andrzej Lisiak