Akcje libańskich żołnierzy w ośrodkach dla uchodźców (żyje w nich około 70 tysięcy Syryjczyków - red.) nieopodal granicy z Syrią mają na celu „zatrzymanie terrorystów i przejęcie broni”. Okolice miasta Arsal, gdzie znajdują się obozy, od kilku lat pozostają punktem zapalnym w walce z islamistami, którzy wykorzystują ośrodki dla uchodźców do przenikania na terytorium Libanu, a także jako dogodne kryjówki. Według szacunków rządu z Bejrutu, w regionie działa około 1500 ekstremistów.
W trakcie ostatniej akcji, doszło do wymiany ognia bojowników z żołnierzami libańskiej armii. W trakcie starcia, islamiści wykorzystali zamachowców samobójców. Pięciu z nich wysadziło się w okolicy żołnierzy libańskiej armii – 7 mundurowych zostało rannych, a śmierć poniosło dwuipółletnia dziewczynka, której rodzice uciekli z Syrii przed wojną. Wszyscy ranni trafili do szpitala w mieście Tayyar. Akcja żołnierzy zakończyła się przejęciem czterech „urządzeń wybuchowych”, które zostały natychmiast zdetonowane.
Okolice miasta Arsal były teatrem zaciętych walk w sierpniu 2014 roku, gdy organizacje terrorystyczne zaprzysiężony Państwu Islamskiemu porwały 30 libańskich żołnierzy oraz policjantów. Część z nich została uwolniona w grudniu 2015 roku, jednak czterech z nich zostało ściętych, jeden zmarł z powodu ran, a dziewięciu pozostaje w rękach terrorystów.
