Włoski dziennik opublikował rzekome zeznania Polki zgwałconej w Rimini

Włoski dziennik opublikował rzekome zeznania Polki zgwałconej w Rimini

Plaża Rimini
Plaża Rimini / Źródło: Fotolia / goce risteski
Mimo tego, że po napaści na polskich turystów w Rimini, ofiary ataku podkreślały, że proszą o anonimowość i nie chcę komentować tego, co się stało, włoski dziennik „Corriere della Sera” twierdzi, że dotarł do zeznań złożonych przez Polaków.

Według włoskich dziennikarzy, do internetu trafiły zeznania złożone przez polską turystkę, która wraz z partnerem została zaatakowana przez czterech mężczyzna na plaży w Rimini. "Tego wieczoru siedzieliśmy na plaży, piliśmy piwo bezalkoholowe i paliliśmy papierosy. Po kilkudziesięciu minutach podszedł do nas młody chłopak, który pytał skąd jesteśmy. Powiedzieliśmy mu, że z Polski, na co on powiedział, że chce od nas pieniędzy i telefonów. Szybko zorientowaliśmy się, że to napad. Próbowaliśmy uciec, ale wtedy ten chłopak uderzył mojego partnera, który upadł na ziemię. Nie minęło nawet kilka minut, kiedy dołączyło do nich trzech innych chłopaków. Złapali mnie i obezwładnili, po czym upadłam na ziemię. Rzucili mnie na ziemię i bili po twarzy, po głowie. To było straszne, nie wiedziałam, co się dzieje” – miała według włoskiego dziennika powiedzieć Polka. Dalsza część rzekomych zeznań, która dotyczy samego gwałtu jest zbyt drastyczna, aby ją publikować. Na chwilę obecną włoskie służby nie potwierdziły, czy ta relacja z tragicznych wydarzeń do których doszło 26 sierpnia jest prawdziwa.

Zmyślona relacja polskiej turystki

Warto jednak pamiętać, że w ubiegłym tygodniu dziennik „La Repubblica” podał zmyślone słowa, które rzekomo miała wypowiedzieć zgwałcona Polka. „To typowa instrumentalizacja polityczna. Pod tym względem Polska nie różni się od Włoch” – miała według włoskich dziennikarzy powiedzieć Polka. „Męczy mnie przypominanie tego, co się stało, a politycy, którzy mówią o karze śmierci, instrumentalnie wykorzystują sprawę dla swoich celów. Jakie znowu tortury, jaka kara śmierci? My chcemy tylko, żeby ich aresztowali, i żeby te bestie zapłaciły za to, co zrobiły, żeby móc wrócić do Rimini jako zwykli turyści” – także ta wypowiedź została sformułowana przez pracowników „La Repubblica”, a nie przez Polkę. Ministerstwo Spraw Zagranicznych wydało w tej sprawie komunikat, w którym po raz kolejny zaapelowało o uszanowanie prywatności zaatakowanej w Rimini pary. Biuro prasowe MSZ podkreślało, że Polacy do tej pory nie rozmawiali z dziennikarzami i nie zamierzają tego robić.

Zarzuty dla sprawców napaści

W sobotę oraz niedzielę włoska policja zatrzymała 20-letneigo Kongijczyka oraz dwóch Marokańczyków i Nigeryjczyka w wieku 15-17 lat. Obywatel Konga został przewieziony do aresztu w Rimini, natomiast pozostali podejrzani z uwagi na wiek zostali umieszczeni w zakładzie karnym dla nieletnich w Bolonii. W poniedziałek 4 września prokuratura postawiła zarzuty wszystkim czterem mężczyznom. Prokurator Paolo Giovagnoli podkreślił, że mieli się oni dopuścić ciężkiego rozboju i zbiorowej przemocy seksualnej, co doprowadziło do ciężkich obrażeń u poszkodowanych. Zgodnie z włoskim prawem, za te przestępstwa grozi kara nawet 20 lat pozbawienia wolności. Prokuratura z Bolonii złożyła już wnioski o tymczasowe aresztowanie trzech nieletnich mężczyzn.

Czytaj także:
Prokuratura postawiła zarzuty domniemanym sprawcom ataku na Polaków w Rimini. Grozi im 20 lat więzienia

Czytaj także

 0