Samobójstwo w pięć minut? Powstał projekt specjalnej maszyny

Samobójstwo w pięć minut? Powstał projekt specjalnej maszyny

Sprężony azot
Sprężony azot / Źródło: Twitter / Philip Nitschke
Philip Nitschke zaprojektował maszynę, która umożliwia odebranie sobie życia w krótkim czasie. Kontrowersyjny projekt Australijczyka opiera się na działaniu azotu.

Jak informuje „Daily Mai”, pochodzący z Australii Philip Nitschke znany jest także jako „Doktor Śmierć”. 70-latek stworzył projekt maszyny, której nadał imię Sarco. Po wciśnięciu odpowiedniego przycisku specjalnie skonstruowana kapsuła wypełni się azotem, co w ciągu minuty doprowadzi do utraty przytomności osoby znajdującej się w środku. Po pięciu minutach osoba ta umrze.

Działanie maszyny

Jak w założeniu ma działać kapsuła? Nitschke wymaga, by osoba, która chce popełnić samobójstwo, wypełniła test online by udowodnić, że jest zdrowa i chce umrzeć z własnej woli. Następnie otrzyma czterocyfrowy kod ważny przez 24 godziny. Po wprowadzeniu kodu do urządzenia i naciśnięciu odpowiedniego przycisku, który rozpocznie proces wprowadzania azotu do kapsuły.

14 kwietnia maszyna została zaprezentowana na targach pogrzebowych w Amsterdamie. Chętni mogli dzięki wirtualnym okularom przekonać się, jak działa Sarco. Ponadto mieli możliwość wyboru, co chcą zobaczyć przed symulowaną śmiercią: widok na Alpy czy morze.

„Euforyczne doświadczenie”

Projekt Sacro został opracowany w Holandii przez Nitschke we współpracy z inżynierem Alexandrem Bannickiem. Nitschke twierdzi, że używanie Sarco może być „euforycznym doświadczeniem”, które zastąpi poszukiwanie „godnej” śmierci. – A co, jeśli moglibyśmy wyobrazić sobie, że nasz ostatni dzień na tej planecie może być jednym z najbardziej ekscytujących? – argumentuje Australijczyk.

Projekt maszyny spotkał się z szeroką falą krytyki ze strony polityków i internautów. Kees an der Staij z chrześcijańsko-konserwatywnej partii SGP twierdzi, że to „makabryczne”. – Wszyscy razem staramy się zrobić wszystko, aby zapobiegać samobójstwom, a następnie traktujemy obecność maszyny do samobójstw na targach pogrzebowych tak, jakby to była najnormalniejsza rzecz na świecie. Odebranie sobie życia nie jest ofertą promocyjną, a pomoc w samobójstwie jest przestępstwem w Holandii – stwierdził polityk.

Zwolennik eutanazji

Nitschke stwierdził, że nie planuje pobierać opłat za projekt Sarco. Dodał też, że jeśli dojdzie do takiego momentu w życiu, że będzie rozważał eutanazję, to chciałby zrobić to w swojej maszynie. Australijczyk popierał legalizację eutanazji w swojej ojczyźnie. Po wprowadzeniu takiego prawa w 1995 roku, asystował przy takim „zabiegu”. Australia w 1997 roku uchyliła jednak prawo dopuszczające śmierć na życzenie.

Czytaj także:
Oblała chłopaka kwasem, on poddał się eutanazji. Kobietę oskarżono o morderstwo

Czytaj także

 2
  • Prezent dla bezużytecznych (rodziców, dziadków, pracowników, nieudanych dzieci, ...), których trzeba teraz tylko przekonać, że skorzystanie z maszyny będzie "lepsze", dla nich, dla rodziny i społeczeństwa czy firmy. Akcja T-4 u siebie w domu ... Pan Galton i III. Rzesza wskazali drogę, dzisiaj jesteśmy o krok dalej. .Nowoczesny "postęp", "kultura" śmierci. Jak na razie jeszcze nie tak naprawdę ekologicznie trwale rozwiązanie, ale na dobrej drodze do Soylent Green, do 2022 nie tak daleko.
    • Zwolennicy powinni wypróbować niezwłocznie tylko nie w wirtualnych goglach ale już na gotowo.

      Czytaj także