Mistrzyni olimpijska z Pekinu walczy z depresją po próbie zdobycia Mount Everest

Mistrzyni olimpijska z Pekinu walczy z depresją po próbie zdobycia Mount Everest

Victoria Pendleton
Victoria Pendleton / Źródło: Instagram / @victorilou
Złota medalistka olimpijska Victoria Pendleton czuje się „psychicznie i fizycznie zniszczona” po tym, jak musiała wycofać się ze wspinaczki na Mount Everest.

Victoria Pendleton to była brytyjska reprezentantka kolarstwa torowego, mistrzyni olimpijska z Pekinu w sprincie i dziewięciokrotna mistrzyni świata. Jak podaje BBC, w ubiegłym miesiącu 37-latka za radą lekarzy wycofała się z charytatywnej wspinaczki na Mount Everest. Pendleton w rozmowie z „Radio Times” opowiedziała o dramatycznych kulisach tej decyzji. – Odkąd wróciłam z Everestu, cierpię na depresję. Czuję się psychicznie i fizycznie zniszczona – przyznała.

Kobieta podkreślała, że decyzja o wycofaniu się była trudna, a sam fakt, że szczyt pozostał przez nią niezdobyty to wielkie rozczarowanie. Pendleton na wyprawę wyruszyła z prezenterem telewizyjnym i poszukiwaczem przygód Benem Foglem oraz alpinistą Kentonem Coolem. Wszystko odbyło się w ramach akcji charytatywnej dla brytyjskiego Czerwonego Krzyża.

37-latka wraz ze wzrostem wysokości czuła się jednak coraz gorzej z powodu niedoboru tlenu. Zdawała sobie sprawę z tych objawów, ale nie wiedziała, że jej organizm zareagował na to bardzo gwałtownie. Opowiadała, że w drugim obozie, kiedy rozpięła kurtkę poczuła okropny ból z tyłu głowy, co było oznakami hipoksji - niedoboru tlenu w tkankach w stosunku do zapotrzebowania. W tej sytuacji musiała zrezygnować ze zdobycia najwyższego szczytu na Ziemi.

Czytaj także:
Tragiczna śmierć w hotelu. Emerytowana policjantka zatrzasnęła się we wnęce prysznicowej

Galeria:
Victoria Pendleton

Czytaj także

 2
  • Niech ten nierób zabierze sie do uczciwej pracy
    • Odwalcie się od tej góry - profani.

      Czomolungma - 335

      Dumna dawniej byłaś góro numer jeden
      Kiedy szlachetni rycerze do boju stawali
      Broń białą w ręku dzierżąc
      Piersi nie chowali
      Za pancernym puklerzem
      Z wytłaczanej stali

      Dziś pną na twoje zbocza się hordy ogromne
      Techniką uzbrojone
      Ale bez honoru
      Bo dla nich
      Cię zaliczyć
      W stadach w butle zbrojnych
      Daje asumpt by krzyczeć
      Że byli na wojnie

      Że niby wojowali
      Że broń skrzyżowali
      Że stanęli na szczycie
      Że cię pokonali

      Ale ja wiem na pewno
      Największa z największych
      Że prawa nie mają do tego głoszenia
      Bo gdyby nie techniczne ich nędzne zabiegi
      Dawno już by pokryły ich kości
      Twe śniegi

      Jakimi ciągle się bronisz
      Przed stopą profana
      Co dla zapisu numer
      Któryś tam z kolei
      Pcha się na twoje zbocza
      Z bezczelnością chama
      By potem w knajpie bredzić
      Do swego kompana
      Że niby to przez niego jesteś pokonana

      Dlatego wierszem rzucam to tutaj wezwanie
      To tych co decydują
      O prawie dostępu
      Niech już zbrojnej hołocie nie dawają wstępu
      A jeśli już chcą walczyć
      To bez butli w ręku

      I niech się nawet zmierzą lecz w szlachetnym boju
      Gdzie pierś dumą zbrojona na szczyty się wdziera
      Tych zaś z żelaznym płucem
      Z telefonem w ręku
      Niech już na samym dole
      Wymrozi cholera

      *

      Andrzej Lisiak

      Czytaj także