67-latka jest w bliźniaczej ciąży i chce urodzić. Lekarze doradzają aborcję

67-latka jest w bliźniaczej ciąży i chce urodzić. Lekarze doradzają aborcję

Kobieta w ciąży, zdjęcie ilustracyjne
Kobieta w ciąży, zdjęcie ilustracyjne / Źródło: Fotolia / ESCALA
Zhang Heng po poddaniu się zabiegowi in vitro zaszła w bliźniaczą ciążę. 67-letnie Chinka chce urodzić, ale nie ma w tym wsparcia ze strony lekarzy. Ci ze względu na nadciśnienie tętnicze występujące u kobiety zachęcają ją do przeprowadzenia aborcji.

Jak podaje „The Times”, Zhang Heng ma obecnie 67 lat i mieszka w Chinach. Kilka lat temu jej 34-letni syn zginął w wypadku samochodowym. Mężczyzna był jedynym dzieckiem kobiety, w związku z tym jego odejście było szczególnie traumatyczne. Najpierw Heng wspomagała się różnego rodzaju tabletkami, w tym środkami nasennymi. Później stwierdziła, że perspektywa posiadania dziecka przyniesie jej nadzieję. Chinka starała się się o adopcję, jednak jej wniosek został odrzucony. – Gdy straciłam jedyne dziecko, nikt o mnie nie dbał. Teraz otrzymałam nadzieję na nowe życie, a oni mi ją zabierają – przyznała Heng w rozmowie z mediami. Kobieta ma na myśli postawę lekarzy w chińskich szpitalach.

Szpitale nie pomogą

67-latka wydała 200 tys. yuanów, czyli około 100 tys. zł na metodę in vitro. Do sztucznego zapłodnienia doszło w jednej z klinik w Tajwanie. Po powrocie do ojczyzny Heng poszła na badania do szpitala w Pekinie. Tam poproszono ją o rezygnację z ciąży, ze względu na wysokie ciśnienie krwi.

Kobieta, która znajduje się obecnie w 13. tygodniu ciąży, powiedziała w rozmowie z mediami, że „nie ma żadnego limitu wiekowego dla kobiet chcących mieć dzieci”. – Nie złamałam prawa. Dlaczego jestem traktowana jak przestępca? – dodała. 67-latka dba o kondycję fizyczną. Codziennie pływa i spaceruje. Mimo to lekarze nie widzą szans, by kobieta donosiła ciążę, lub też po prostu nie chcą, by urodziła. Komisja ds. Zdrowia i Planowania Rodziny z siedzibą w Pekinie poleciła okolicznym szpitalom, by te informowały ją, jeśli 67-latka zgłosi się po pomoc do którejś z placówek. – Żaden szpital mnie nie chce – powiedziała Heng. Stwierdziła także, że jest zdeterminowana, by urodzić i jest przygotowana na wychowywanie dzieci przy niewielkim wsparciu lokalnych władz.

Czytaj także:
Poddała się eutanazji, bo miała problemy psychiczne. Śmierć 29-latki wywołała dyskusję

Czytaj także

 0