Nastolatka oskarżyła dyrektora o molestowanie. Kilka dni później spalono ją żywcem

Nastolatka oskarżyła dyrektora o molestowanie. Kilka dni później spalono ją żywcem

Kanister, zdjęcie ilustracyjne
Kanister, zdjęcie ilustracyjne / Źródło: Fotolia / Autor: animaflora / KW
Zdarzenia z małej miejscowości w Bangladeszu wstrząsnęły społecznością w całym kraju. Nastolatka oskarżyła dyrektora miejscowej szkoły religijnej o molestowanie, doprowadzając tym samym do jego aresztowania. Kilka dni później kilkanaście osób dokonało samosądu, skazując dziewczynę na powolną i bolesną śmierć.

O zdarzeniach, jakie miały miejsce w Feni, położonym na wschodzie Bangladeszu, poinformowało BBC. To tam pod koniec marca Nusrat Jahan Rafi oskarżyła Siraja Ud Doulę, dyrektora lokalnej medresy, czyli teologicznej szkoły muzułmańskiej, o molestowanie. Mężczyzna miał najpierw wezwać 19-latkę do swojego gabinetu, a później dotykać ją „w nieodpowiedni sposób”. Dziewczyna uciekła i razem z rodziną zgłosiła sprawę policji. Po jej zeznaniach aresztowano dyrektora medresy, co wywołało protesty lokalnej społeczności, która domagała się uwolnienia zatrzymanego. Mężczyzna z racji piastowanego stanowiska cieszył się dużym szacunkiem wśród okolicznych wiernych.

Zakneblowali i podpalili

Szef Policyjnego Biura Śledczego Banaj Kumar Majumder przekazał, że Ud Doula był odwiedzany w więzieniu przez swoich współpracowników. Polecił im, by zastraszyli rodzinę nastolatki i w ten sposób sprawili, by ta wycofała swoje oskarżenia. Gdy to nie przyniosło skutku, dyrektor medresy miał rzekomo zlecić zabójstwo 19-latki. Opracowano plan, który zakładał udział kilkunastu osób. Część z nich pilnowała bram medresy, by na jej teren nie weszły niepowołane osoby. Gdy 6 kwietnia Rafi udała się na zajęcia, koleżanka namówiła ją do pójścia na dach pod pretekstem, że inny kolega został tam pobity. Okazało się, że była to pułapka, a na dachu czekało już kilka osób z twarzami zasłoniętymi burkami i rękawiczkami na dłoniach.

19-latka ponownie była przekonywana do wycofania zarzutów. Gdy odmówiła, zakneblowano ją i związano, a później oblano naftą i podpalono. Całość została tak upozorowana, by służby myślały, ze uczennica popełniła samobójstwo. Gdy napastnicy uciekali z miejsca zdarzenia, ta jeszcze żyła. Po pewnym czasie na miejsce przyjechało pogotowie ratunkowe, a brat Rafi jeszcze w karetce nagrał oświadczenie ciężko poparzonej dziewczyny, na którym powiedziała, że zidentyfikowała część napastników. Nastolatka zmarla cztery dni później.

Policjanci zatrzymali już 16 osób. Prokuratorzy chcą, by wszyscy oskarżeni zostali skazani na śmierć. Dyrektor medresy przyznał się już do zlecenia morderstwa, a 12 osób potwierdziło, że brało udział w opracowywanym przez niego planie. Sprawa dotyczy także dwóch lokalnych polityków, którzy mieli również przyczynić się do śmierci 19-latki. Ci jednak nie przyznają się do winy.

Źródło: BBC

Czytaj także

 0