Ambasada Białorusi w Warszawie oświadczyła, że informacje o zmianie przepisów dotyczących wyposażenia apteczek samochodowych są nieprawdziwe.
Obowiązek posiadania rosyjskiej apteczki z prezerwatywami obowiązuje podróżnych wjeżdżających do Obwodu Kalinigradzkiego, ale według rzecznika Izby Celnej w Olsztynie Ryszarda Chudego, tamtejsze służby graniczne i celne nie przeprowadzają szczegółowych kontroli na granicy.
Podkreślił on, że z rozmów z przekraczającymi polsko-rosyjską granicę wynika, iż czasem milicja rosyjska sprawdza już na terytorium Obwodu, czy kierowcy mają apteczki w autach. Za jej brak kierowcy karani są mandatem.
Białoruskie służby graniczne na przejściu w Terespolu (Lubelskie) wymagają od podróżnych wjeżdżających na teren Białorusi posiadania prezerwatyw w samochodowej apteczce.
W rozmowie z PAP konsul zapewniał, że prawo białoruskie nie wymaga posiadania prezerwatyw przy wjeździe na teren tego kraju. "Nic nie wiem o takich wymaganiach, to chyba jakaś plotka. Jeśli zdarzyły się takie wypadki, to podejmę w tej sprawie interwencję" - zapowiedział.
Również ambasada Białorusi w Polsce oświadczyła, że "informacje o rzekomym zaostrzeniu białoruskich przepisów dotyczących zawartości zestawów ratunkowych w samochodach wjeżdżających na Białoruś, są nieprawdziwe".
Zdaniem rzecznika MSZ Roberta Szaniawskiego, sprawa może być wynikiem nadinterpretacji przepisów przez urzędników niskiego szczebla lub samych pograniczników.
O dziwnych wymaganiach białoruskich służb granicznych napisał we wtorek "Dziennik". Przytoczył przykład kleryka, który skarżył się, że czuł się skrępowany, gdy ubrany w koloratkę, musiał kupować na stacji benzynowej przy granicy "jakieś dureksy".
Rzeczniczka Izby Celnej w Białej Podlaskiej - Marzena Siemieniuk potwierdziła we wtorek w rozmowie z dziennikarzem PAP, że zdarzyły się przypadki zawracania przez Białorusinów samochodów, w których podróżni nie mieli w apteczce prezerwatyw. Podróżni opowiadali o tym polskim celnikom.
"To były sporadyczne przypadki w ubiegłym tygodniu. Zdarzyły się tylko na przejściu w Terespolu. Wiem od kolegów z Białegostoku, że na przejściach na ich terenie Białorusini nie mają takich wymagań" - powiedziała Siemieniuk. Dodała, że to na pewno uciążliwość, ale niektórzy podróżni reagowali też z rozbawieniem.pap, ss, ab