W niedzielę w Urzędzie Kanclerskim w Berlinie zorganizowano dzień otwarty. Uczestnicy mogli porozmawiać z członkami rządu, zadać im pytania i zrobić sobie wspólne zdjęcie. Do kanclerza Niemiec podchodziły rodziny z dziećmi, żeby zapozować do pamiątkowej fotografii.
W pewnym momencie do kanclerza podeszły też dwie młode kobiety. Najpierw zapozowały, a później zdarły z siebie bluzki, odsłaniając piersi. Aktywistki skandowały: „Nie dla pieniędzy Putina. Embargo na gaz teraz!” Slogany były również wypisane na ich ciałach. Kobiety w ramach protestu rozrzucały wokół fałszywe pieniądze. Trzech ochroniarzy kanclerza szybko zareagowało, odgradzając go od manifestujących. Następnie kobiety odciągnięto od Olafa Scholza i wyprowadzono z ogrodu. Olaf Scholz uśmiechał się, nie dając po sobie poznać, że coś jest nie tak.
Poziom uzależnienia Niemiec od gazu ziemnego z Rosji jest tak wielki, że odcięcie dostaw surowca oznaczałoby obecnie nawet 220 miliardów dolarów strat w okresie dwóch najbliższych lat. To wprowadziłoby największą gospodarkę Unii Europejskiej w głęboką recesję – uważają analitycy Instytutu Gospodarki Światowej w Kilonii.
Spotkanie z Olafem Scholzem. Pytania o Ukrainę
Wojna w Ukrainie była jednym z tematów, o które pytano kanclerza także podczas sesji pytań i odpowiedzi.
Putin rzeczywiście wpadł na pomysł, by przeciągnąć flamastrem po (mapie – red.) Europy, a następnie stwierdzić: „To jest moje, a to twoje”. Ale to nie działa w ten sposób – mówił kanclerz Niemiec. Zastrzegł przy tym, że nie zakończy dialogu z rosyjskim przywódcą. – Musi być jasne, że nie damy się zastraszyć – dodał.
Były generał Bundeswehry Klaus Wittmann zapytał, dlaczego Niemcy nie dostarczają Ukrainie obiecanych transporterów opancerzonych. Kanclerz wymienił dostawy innych rodzajów broni i dodał, ze kraj dostarcza do Ukrainy „bardzo dużo broni”.
