Pseudoreferenda na okupowanych przez Rosję terytoriach przełożone. To dzięki kontrofensywie

Pseudoreferenda na okupowanych przez Rosję terytoriach przełożone. To dzięki kontrofensywie

Port w Mariupolu pod kontrolą Rosjan, kwiecień 2022 r.
Port w Mariupolu pod kontrolą Rosjan, kwiecień 2022 r. Źródło: Shutterstock / YuriyMaltsev
Kreml „odłożył” referenda w sprawie „przyłączenia” okupowanych terytoriów do Rosji – podały źródła niezależnego rosyjskiego portalu Meduza. Referenda zostały „przełożone na czas nieokreślony” z powodu sukcesów ukraińskiej kontrofensywy.

Według dwóch bliskich Kremlowi źródeł portalu Meduza władze rosyjskie odłożyły bezterminowo referenda w sprawie „przyłączenia Rosji” do samozwańczych Ługańskiej i Donieckiej Republiki Ludowej, a także okupowanych terytoriów ukraińskich obwodów: Zaporoża, Charkowa i Chersonia (w każdym z nich władze rosyjskie utworzyły wcześniej tzw. administrację wojskowo-cywilną).

Rozmówcy Meduzy tłumaczyli, że jedynym powodem tej decyzji była udana kontrofensywa wojsk ukraińskich prowadzona w kierunku Charkowa. Źródła podkreślały, że powiązani z Kremlem polityczni urzędnicy, którzy pracowali w obwodach charkowskim i zaporoskim, zostali już wezwani do Rosji. Wydano im rozkaz powrotu do domu. W obwodzie chersońskim nadal przebywają rosyjscy urzędnicy, którzy przygotowali referendum.

Największą porażkę w wojnie z Ukrainą Rosja poniosła w rejonie Charkowa. Portal Meduza informował wcześniej, że na początku września sekretarz Rady Generalnej Zjednoczonej Rosji i pierwszy wiceprzewodniczący Rady Federacji Andriej Turczak ogłosił, że „słuszne i symboliczne” byłoby przeprowadzenie referendów 4 listopada, w Dzień Jedności Narodowej. Pomysł ten poparli przedstawiciele okupacyjnych „administracji wojskowo-cywilnych” na terytoriach kontrolowanych przez Rosję w Ukrainie.

Sukces Ukraińców. Referenda na terenach okupacyjnych pod znakiem zapytania

4 listopada był pierwszym konkretnym terminem referendum, który został otwarcie nazwany przez rosyjskich urzędników tak wysokiej rangi. Jednocześnie, według Meduzy, już na samym początku wojny Kreml był przekonany, że w kwietniu uda mu się zaanektować nowe terytoria. Następnie, z powodu niepowodzeń na froncie, termin przesunięto na maj, a potem na 11 września - tego dnia w Rosji odbywają się wybory regionalne.

Jednak we wrześniu nie udało się ich przeprowadzić. W rezultacie, według źródeł Meduzy, pod naciskiem „zniecierpliwionego” Władimira Putina, aby „zaanektować” nowe terytoria, administracja prezydencka wyznaczyła „ostateczny” termin – 4 listopada.

Według jednego z rozmówców niezależnego portalu już w przyszłym tygodniu prorosyjskie władze okupowanych terytoriów ukraińskich miały oficjalnie ogłosić rozpoczęcie przygotowań do listopadowego referendum. Teraz wszystkie te plany zostały „zawieszone”. Zatem listopad „już nie wchodzi w rachubę”.

Bliscy Kremlowi rozmówcy Meduzy podkreślali, że rosyjskie władze nie rozumieją, kiedy mogą wrócić do omawiania konkretnych terminów ewentualnego głosowania. Będzie to zależało to od rozwoju kontrofensywy Ukrainy. Rzecznik prezydenta Federacji Rosyjskiej Dmitrij Pieskow nie odpowiedział na pytania Meduzy o losy referendów.

Czytaj też:
Popłoch w Doniecku? Nie wiadomo, dokąd uciekł lider prorosyjskich separatystów

Źródło: Meduza
 0

Czytaj także