Kocia muzyka Elona Muska. O co chodzi w tym szaleństwie?

Kocia muzyka Elona Muska. O co chodzi w tym szaleństwie?

Elon Musk
Elon Musk Źródło: Newspix.pl
Nawet dla osób, które do ekscentryzmu Muska zdążyły się przyzwyczaić, ostatnia dawka doniesień o nim mogła okazać się przytłaczająca. Twórca Tesli zachowuje się jakby był gazetą walczącą o pierwsze miejsce w rankingu cytowań. Właściwie nie ma dnia, żeby nie pojawiła się jakaś elektryzująca wiadomość o nim. O co chodzi w tym szaleństwie?

„Pieniądze nigdy nie przynoszą żadnej idei. To zawsze idea przynosi pieniądze” – mawiał William J. Cameron, amerykański publicysta z początku XX wieku. Potwierdzeniem tego, jak bardzo to twierdzenie jest prawdziwe, jest kariera Elona Muska. Cudowne dziecko ery „dotcomów”. Miliarder, który dzięki rewolucji technologicznej stał się najbogatszym człowiekiem świata. Od najmłodszych lat tryskał pomysłami, ideami i zawsze bardzo umiejętnie je monetyzował – ale zawsze w kolejności opisanej przez W. J.Camerona, nigdy odwrotnie.

Aż do teraz.

Musk decydując się na zakup Twittera po raz pierwszy użył pieniędzy, żeby przenieść swoją ideę. 44 mld dolarów, jakie zapłacił za tę platformę, może nie sprawiły, że poczuł się biedniejszy (jego majątek szacuje się na ponad 200 mld dolarów), mimo to od samego początku tej transakcji, czuć, że coś w niej zgrzyta.

Słowa „Musk” i „Twitter” nie brzmią dobrze razem – i nic nie zapowiada, by nagle zaczęły tworzyć harmonię.

Cały artykuł dostępny jest w 46/2022 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 2

Czytaj także