Zdarzenie to opisali dwaj korespondenci watykańscy – Gerard O'Connell i Elisabetta Piqué. Fragmenty ich książki w książce „Wybór Papieża Leona XIV” trafiły do sieci dzięki dziennikarzom międzynarodowej agencji Reutera.
Autorzy pozycji rozmawiali z uczestnikami konklawe – zgromadzenia kardynalskiego, na które zjeżdżają się hierarchowie kościelni z całego świata. To wszystko, by wyłonić nowego papieża – w 2025 roku, po śmierci Franciszka I, w ten sposób wybrano jego następcę – Leona XIV.
Dziennik „Rzeczpospolita” przypomina, że procesowi towarzyszyć musi każdorazowo ścisła tajemnica – zachowywano ją też w maju. Pod groźbą ekskomuniki spowiednicy, członkowie służb, personel, ale także sami elektorzy (133 kardynałów) zobowiązali się do nieujawniania żadnych informacji o przebiegu konklawe niepowołanym osobom (w szczególności pracownikom mediów). Do Kaplicy Sykstyńskiej nie można było wchodzić ze smartfonami, ani innego rodzaju urządzeniami, które rejestrują lub transmitują dźwięk i (lub) obraz. To jednak nie wszystko, bo w świątyni umieszczono też elektronikę, która zagłuszała sygnały telefoniczne. Budynek wyposażono ponadto w osłony antydronowe (by nikt nie mógł sfilmować tego, co dzieje się w środku), a także umieszczono w oknach folie ochronne.
Na Konklawe 2025 doszło do incydentu
I choć członkowie Kościoła katolickiego starali się, jak mogli, by zapewnić tajność głosowania, to jednak doszło do ekscesu.
Ochrona i eksperci ds. bezpieczeństwa, którzy dbali o to, by żaden mikrofon, smartfon czy jakakolwiek inna elektronika szpiegująca nie była obecna w pobliżu świątyni, musieli w pewnym momencie przerwać konklawe. Miało to miejsce pierwszego dnia zgromadzenia – 7 maja 2025 r.
Po tym, jak służby watykańskie zapukały do drzwi kaplicy i poinformowały o wykryciu czegoś niepokojącego, zapadła cisza. „Kardynałowie patrzyli na siebie z niedowierzaniem, następnie jeden ze starszych duchownych stwierdził, że ma telefon w kieszeni, po czym oddał go” – dowiadujemy się z książki „The Election of Pope Leo XIV” (tak brzmi jej oryginalny). Elektor był po wszystkim „zdezorientowany i roztrzęsiony”. Autorzy twierdzą, że nigdy w historii KK nie doszło do czegoś podobnego.
Nie wiadomo, który z kardynałów wszedł do Kaplicy Sykstyńskiej ze sprzętem elektronicznym.
Czytaj też:
Nadzwyczajna renowacja w Watykanie. Wiadomo, kiedy wróci słynna atrakcjaCzytaj też:
Papież Leon XIV wraca do dawnej tradycji. Watykan wydał komunikat ws. Wielkanocy
