Od lat powtarzam, że największym błędem jest postrzeganie terroryzmu wyłącznie przez pryzmat samego ataku. Zamach trwa kilka sekund lub kilka minut. Jego skutki mogą oddziaływać na państwo przez wiele miesięcy, a nawet lata. Nie chodzi wyłącznie o ofiary i zniszczenia. Celem terrorystów jest przede wszystkim wywołanie strachu, chaosu oraz przekonania, że państwo nie jest w stanie zapewnić bezpieczeństwa swoim obywatelom.
Dlatego po każdym takim wydarzeniu najważniejszym zadaniem służb staje się jak najszybsze odzyskanie inicjatywy. Nie chodzi o odwet. Nie chodzi o pokaz siły. Chodzi o przywrócenie kontroli.
Z informacji przekazanych przez niemieckie media wynika, że podejrzany został zlokalizowany bardzo szybko, a akcję przeprowadziły wyspecjalizowane jednostki policji. Jeżeli rzeczywiście przebieg wydarzeń był taki, jak opisują śledczy, oznacza to sprawne wykorzystanie rozpoznania, wymiany informacji i zdolności operacyjnych.
To właśnie takie działania budują zaufanie obywateli do państwa. Jednocześnie warto pamiętać, że skuteczna likwidacja zagrożenia nie oznacza automatycznie zakończenia całego procesu. Każdy zamach jest źródłem informacji.
Skąd sprawca czerpał inspirację? Czy działał sam? Kto pomagał mu logistycznie? Czy pozostawił po sobie kontakty, które mogą stanowić zagrożenie dla innych? Czy służby posiadały wcześniej sygnały ostrzegawcze? To są pytania, na które odpowiedzi są często ważniejsze niż sam finał policyjnej operacji.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Wprost.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
