Natomiast według strony pakistańskiej, oddano tylko strzały ostrzegawcze do śmigłowców, które wleciały nad terytorium Pakistanu.
"To były śmigłowce USA. Trasa lotu śmigłowców ani razu nie wprowadziła ich nad Pakistan" - powiedział w Waszyngtonie rzecznik ministerstwa obrony Bryan Whitman.
Według niego, wojskowi przedstawiciele USA i NATO prowadzą ze stroną pakistańską rozmowy, by wyjaśnić okoliczności tego incydentu i zapobiec jego powtórzeniu się. "Pakistańczycy muszą nam lepiej wyjaśnić to, co się stało" - zaznaczył Whitman.
"Dwa śmigłowce z Afganistanu nadleciały nad terytorium Pakistanu. Nasi żołnierze oddali strzały ostrzegawcze, a śmigłowce te odpowiedziały ogniem i odleciały z powrotem" - powiedział rzecznik sił zbrojnych Pakistanu, generał Athar Abbas.
Wcześniej o ostrzelaniu śmigłowców poinformowała amerykańska rzeczniczka Międzynarodowych Sił Wsparcia Bezpieczeństwa (ISAF) w Afganistanie. Ostrzał nie spowodował żadnych strat w ludziach i sprzęcie.
"Incydent wydarzył się o godzinie 13.30 czasu afgańskiego (11 czasu polskiego). Dwa śmigłowce (obserwacyjno-łącznikowe) OH-58 znajdowały się 11,5 km od afgańskiej granicy w dystrykcie Tanai w prowincji Chost i wykonywały rutynową operację. Dostały się pod ogień broni strzeleckiej z pakistańskiego posterunku wojskowego. Śmigłowce nie wtargnęły w pakistańską przestrzeń powietrzną" - oświadczyła rzeczniczka, dodając, iż strona amerykańska nie odpowiedziała ogniem na ten atak.
Amerykanie sześciokrotnie wystrzelili w tym miesiącu rakiety z samolotów bezpilotowych na domniemane placówki afgańskich talibów w Pakistanie, wysadzając również obok takiego obiektu desant śmigłowcowy. Pakistan zdecydowanie potępił te akcje, zapowiadając udaremnianie ich w przyszłości siłą.
Przebywający w Nowym Jorku na sesji Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych prezydent Pakistanu Asif Ali Zardari powiedział dziennikarzom, że do śmigłowców NATO wystrzelono w strefie granicznej rakiety świetlne, by zapobiec ich wtargnięciu nad terytorium pakistańskie.
ab, pap