Tureckie kazanie

Tureckie kazanie

Dodano:   /  Zmieniono: 3
Jest wreszcie punkt, w którym prezydent Lech Kaczyński i szef dyplomacji, Radek Sikorski się zgadzają - to polskie poparcie dla europejskich aspiracji Turcji.
Z poparciem dla Turcji sytuacja wygląda nieco paradoksalnie - najbardziej laicki kraj Unii Europejskiej, Francja jest przeciwna jej wejściu do wspólnoty. Z kolei katolicka Polska popiera muzułmańską Turcję. Ale nasze poparcie oczywiście nie ma nic wspólnego z religią. Warszawa doskonale zdaje sobie sprawę, że tylko dzięki Turcji i wiodącym przez nią szlakom rurociągów można zapewnić unii bezpieczeństwo energetyczne i uniezależnienie od Rosji. Poza tym 80 mln. Turcja, która byłaby najludniejszym krajem wspólnoty, stanowiłaby równowagę dla Niemiec i Francji. Są wreszcie, choć na ostatnim miejscu, względy sentymentalne - Turcja była jedynym krajem, który nigdy nie uznał rozbiorów Polski.

Nasze deklaracje poparcia dla Ankary są jednak pozbawione faktycznego znaczenia. Na wejście Turcji do UE nie zgadza się Francja, której prezydent zarzekał się, że za swojej kadencji nie dopuści do tego. Oficjalną przyczyną francuskiego weta jest niechęć Turcji do uznania swojej winy i przeproszenia za ludobójstwo dokonane w 1915 r. na Ormianach. W istocie jednak Paryż boi się wielkiego, muzułmańskiego kraju wewnątrz UE. Polska, popierając Turcję, nic nie ryzykuje, a może sobie zapewnić lepsze relacje z Ankarą.
 3

Czytaj także