W Indiach rozpoczęło się w sobotę liczenie setek milionów głosów, oddanych w ciągu trwających miesiąc wyborów parlamentarnych. Frekwencję oceniono na 60 proc. Uprawnionych do głosowania było 714 mln ludzi.
Batalia rozgrywała się głównie pomiędzy rządzącym Indyjskim Kongresem Narodowym (INC-I), którym kieruje Sonia Gandhi - wdowa po Rajivie Gandhim, premierze Indii w latach 1984-89, a wielkohinduską Indyjską Partią Ludową (BJP), na której czele stoi Rajnath Singh. Z wstępnych obliczeń wynika, że w wyborach prowadzi INC-I. Większość analityków twierdzi jednak, że żadna ze stron nie zdobędzie znaczącej większości.
Trwające od 16 kwietnia głosowanie zakończyło się w środę. Rozłożone zostało na pięć etapów z przyczyn logistycznych i ze względów bezpieczeństwa. Kolejne rundy odbywały w tygodniowych odstępach: 23 kwietnia, 30 kwietnia, 7 maja oraz 13 maja.
O 543 mandaty ubiegało się w sumie 1055 partii politycznych.pap, em