Bułgarska eurokampania: nie kupować głosów

Bułgarska eurokampania: nie kupować głosów

Dodano:   /  Zmieniono: 
Pod hasłem "Nie kupowaniu głosów" w Bułgarii oficjalnie ruszyła kampania przed wyborami do Parlamentu Europejskiego. Zgodnie ze znowelizowaną ordynacją wyborczą, kampania będzie krótsza - potrwa 3 tygodnie, a dzień głosowania - 7 czerwca, nie będzie poprzedzony ciszą wyborczą.

Do udziału w wyborach zarejestrowało się 10 partii oraz trzy koalicje. Centralna Komisja Wyborcza nie zarejestrowała koalicji "Libertas - wolni obywatele", ponieważ nie spełniła ona przewidzianych przez ordynację wyborczą wymogów.

CKW zobowiązała wszystkich uczestników wyborów by 20 proc. ich propagandowych materiałów wyborczych było poświęconych zwalczaniu procederu kupowania głosów - dość rozpowszechnionemu w Bułgarii zjawisku, które według ostatnich zmian w Kodeksie Karnym będzie karane grzywną do 20 tys. lewów (10 tys. euro) oraz karą do sześciu lat więzienia dla tych, co organizują kupowanie głosów i do pięciu lat dla kupujących głosy. Mniejsze kary przewidziano dla sprzedających swój głos.

Zjawisko to stało się w ostatnich latach częste wśród mniejszości romskiej i w małych miejscowościach. Według szacunków pozarządowego Ośrodka Badania Demokracji, w wyborach samorządowych jesienią 2007 roku na kupno głosów wydano około 200 mln lewów (100 mln euro).

Wybory 17 bułgarskich europosłów będą kosztować 14 mln lewów (7 mln euro) - poinformował minister administracji państwowej Nikołaj Wasilew.

Kampania przebiegnie w cieniu wyborów do krajowego parlamentu, wyznaczonych na 5 lipca i obserwatorzy spodziewają się słabego zainteresowania. Według przedstawicielki KE w Bułgarii Zinaidy Złatanowej, w wyborach do PE frekwencja wyniesie zapewne około 30 proc.

pap, em