"Podejrzewamy, że amerykański żołnierz, który zniknął ze swojej jednostki 30 czerwca, został porwany przez bojowników" islamskich - powiedziała rzeczniczka. Oswiadczyła, że nie może podać więcej informacji dotyczących zaginionego żołnierza ani miejsca i okoliczności, w których zaginął. "Nie podajemy dodatkowych szczegółów dla dobra tego żołnierza" - przekonywała. Według niej jest to pierwszy żołnierz, którego pojmano w Iraku lub Afganistanie od dwóch, trzech lat.
Do pojmania przyznał się jeden z talibskich dowódców - podała agencja AFP . "Jeden z naszych komendantów, Mawlawi Sangin, pojmał żołnierza wojsk koalicji oraz trzech afgańskich strażników w dystrykcie Jusuf Chail w prowincji Paktika" - powiedział agencji dowódca talibów, który przedstawił się jako Bahram.
Zaginiony żołnierz nie uczestniczył w rozpoczętej w czwartek ofensywie w prowincji Helmand na południu Afganistanu, gdzie znajdują się znaczne siły talibów.
pap, keb/bcz/em