Pierwsza ofensywa Bundeswehry

Pierwsza ofensywa Bundeswehry

Dodano:   /  Zmieniono: 
photos.com
Kilkuset żołnierzy Bundeswehry i po raz pierwszy wozy bojowe biorą udział w największej ofensywie militarnej przeciw talibom na północy Afganistanu - potwierdziło ministerstwo obrony w Berlinie.

Szef tego resortu Franz Josef Jung powiedział na konferencji prasowej, że sytuacja w rejonie Kunduzu stała się bardziej niebezpieczna ze względu na rosnąca liczbę zasadzek i ataków ze strony rebeliantów.

"Jesteśmy teraz szczególnie prowokowani w Kunduzie" - powiedział Jung.

Według generalnego inspektora Bundeswehry Wolfganga Schneiderhana celem ofensywy jest opanowanie sytuacji w regionie jeszcze przed sierpniowymi wyborami prezydenckimi w Afganistanie, tak by głosowanie przebiegło prawidłowo i spokojnie.

Według Bundeswehry talibscy radykałowie operujący w regionie są dowodzeni i finansowani z terytorium Pakistanu. Niemieckie siły wspierają wojska afgańskie w wyparciu talibów i złamaniu ich dowództwa.

W operacji, prowadzonej w promieniu 30 km od miasta Kunduz, bierze udział około 300 niemieckich oraz 800 afgańskich żołnierzy, jak również 100 afgańskich policjantów. Po raz pierwszy wykorzystano moździerze i gąsienicowe wozy bojowe typu Marder.

Według dziennika "Frankfurter Allgemeine Zeitung" wozy te użyto w walkach po raz pierwszy odkąd znalazły się na wyposażeniu Bundeswehry w latach 70. Dwa tygodnie temu wozy Marder przeniesiono do Kunduzu z bazy w Mazar-i-Szarif.

Już w miniony poniedziałek ministerstwo obrony informowało, że niemieckie lotnictwo Luftwaffe wspomaga z powietrza operację lądowa w Afganistanie.

Schneiderhan zaprzeczył, jakoby użycie ciężkiej broni stanowiło nową jakość niemieckiego zaangażowania w Afganistanie. "Bundeswehra ma do dyspozycji to uzbrojenie od dawna. Dowództwo militarne na miejscu decyduje, kiedy i jak zostaje ona wykorzystana" - oświadczył.

Według Junga ofensywa potrwać ma jeszcze około tygodnia.

Chociaż niemieckie siły, stacjonujące na względnie spokojniejszej północy Afganistanu coraz częściej wikłane są w zbrojne potyczki z talibami, władze w Berlinie wciąż nie chcą mówić, iż Bundeswehra bierze udział w wojnie.

Jak podkreśla Jung, wojna oznacza koncentrowanie się na działaniach militarnych, tymczasem Niemcy realizują w Afganistanie koncepcję "bezpieczeństwa wiązanego", która łączy działania militarne z cywilną odbudową kraju.

"Pełnimy misję stabilizacyjną a nie prowadzimy wojny" - powiedział w środę minister. Ostrzegł przed posługiwaniem się językiem talibów, którzy sami mówią o sobie jako o wojownikach. "Tymczasem talibowie to nie wojownicy, lecz terroryści" - powiedział Jung, apelując o zakończenie dyskusji o tym, czy misja w Afganistanie jest udziałem w wojnie.

Niemcy zamierzają też w większym stopniu zaangażować się w odbudowę na południu Afganistanu. W środę w Berlinie przedstawiciele niemieckich i holenderskich władz podpisali porozumienie o przekazaniu 23,3 mln euro na projekty realizowane przez najbliższe dwa lata w prowincjach Kandahar i Uruzgan. Większa część tej kwoty (17,6 mln) ma pochodzić od Holandii, która dowodzi wojskami ISAF w Uruzganie.

W Afganistanie stacjonuje obecnie 3720 niemieckich żołnierzy, w tym 1100 w rejonie Kunduzu.

Sondaż opublikowany przez tygodnik "Stern" pokazuje, że mieszkańcy Niemiec mają coraz większe obawy w związku z udziałem Bundeswehry w wojnach. 35 proc. odczuwa bardzo duże albo duże obawy; to o 5 punktów procentowych więcej niż wykazała ankieta marcowa.

pap, keb

+
 0

Czytaj także