Pożar w Rosji: 11 osób nie żyje

Pożar w Rosji: 11 osób nie żyje

Dodano:   /  Zmieniono: 2
(fot. sxc.hu) / Źródło: FreeImages.com
40 osób, które uznano za zaginione po serii eksplozji do jakich doszło w składzie amunicji artyleryjskiej w Uljanowsku, w południowo-wschodniej Rosji, ocalało - poinformowało rosyjskie ministerstwo obrony. Niestety nie udało się uratować 11 osób. Jako przyczynę pożaru władze podały eksplozję, która nastąpiła najprawdopodobniej podczas procesu pozbywania się amunicji w jednym z arsenałów.

- Po wybuchu pożaru w składzie amunicji artyleryjskiej w Uljanowsku (d. Symbirsku), w południowo-wschodniej Rosji, zaginionych pozostaje nadal 11 osób - żołnierzy i cywilów - poinformował w piątek wieczorem wicegubernator obwodu uljanowskiego Siergiej Dawydow. Według rosyjskiego Ministerstwa Obrony, w czasie gaszenia pożaru śmierć poniosło dwóch wojskowych strażaków, a trzech doznało obrażeń. Usiłowali oni nie dopuścić do rozprzestrzenienia się ognia. Łącznie około 20 osób zostało rannych. 10 osób przebywa w szpitalu. Dawydow nie wykluczył, że ludzie, których los pozostaje nieznany, mogli się uratować i w tej chwili przebywają na przykład u krewnych. - Eksplozja w jednym z warsztatów wywołała pożar, który rozprzestrzenił się na sąsiednie budynki. Cały teren został odcięty specjalnym kordonem – czytamy w oświadczeniu rosyjskiego resortu obrony.

Wcześniej służby prasowe gubernatora obwodu informowały o uratowaniu 43 wojskowych, których ewakuowano z terenu jednostki Marynarki Wojennej FR, gdzie doszło do tego zdarzenia. Gdy rozpoczęła się kanonada, zdołali się ukryć w schronie przeciwbombowym. W chwili wypadku na terytorium jednostki przebywało też 40 pracowników cywilnych.  Stacja TVN 24 informuje, że czterdzieści osób, wcześniej uznawanych za zaginione przeżyła, "dzięki temu, że schowały się one na czas w specjalnym bunkrze". Jednak wciąż pozostaje jeszcze 11 osób zaginionych.

Pożar wybuchł podczas utylizacji amunicji

Wcześniej władze podawały, że prawdopodobnie wszystkie zaginione osoby nie żyją. Pożar wybuchł około 15.30-15.40 czasu moskiewskiego (13.30-13.40 czasu polskiego). Według wstępnych ustaleń, nastąpiło to w czasie utylizacji amunicji. - Początkowo myśleliśmy, że to trzęsienie ziemi. Wkrótce zaczęły się jednak pojedyncze eksplozje - przytoczyła agencja RIA-Nowosti relację kobiety, mieszkającej w pobliżu jednostki. Radio Echo Moskwy podało, że niedaleko od płonących składów amunicji artyleryjskiej prawdopodobnie usytuowane są składy z chemikaliami.

Ewakuowano już blisko 3 tys. osób

W dzielnicy Zawołżskiej, gdzie znajduje się jednostka Marynarki Wojennej Federacji Rosyjskiej, na terenie której doszło do tego zdarzenia, mieszka 100 tys. ludzi. W bliskim sąsiedztwie jednostki stoją wysokie domy mieszkalne. Ludzie w popłochu opuszczają swoje domy. Z zagrożonej strefy ewakuowano już 3 tys. osób. Na miejsce zjeżdżają jednostki straży pożarnej i karetki pogotowia. W całym tym liczącym 600 tys. mieszkańców mieście nad Wołgą słychać odgłosy eksplozji. W niektórych rejonach nie działają telefony.

Władze: nie panikujcie

Władze Uljanowska apelują do ludności o nieuleganie panice; zapewniają, że sytuacja znajduje się pod kontrolą. Według tamtejszych władz, nie ma niebezpieczeństwa zdetonowania pocisków ze środkami trującymi. W domach usytuowanych w pobliżu jednostki wyleciały szyby z okien. Mieszkańcy odczuwają wibracje. Eksperci radzą mieszkańcom Uljanowska, by szczelnie zamknęli okna i zrobili zapasy wody, a także, by bez pilnej potrzeby nie wychodzili na ulice.

pap, dar

 2

Czytaj także