Geoana i Basescu potrzebują wsparcia głosów Antonescu, aby zapewnić sobie zwycięstwo w drugiej turze. Chociaż ideologicznie Antonescu jest bliżej do Basescu, jego Partia Narodowo-Liberalna uznaje obecnego prezydenta za niewiarygodnego, dzielącego społeczeństwo, i za osobę, która chce kontrolować parlament i rząd. Po wyborach Antonescu wykluczył jakąkolwiek współpracę z Basescu, nazywając go "demagogiem i populistą". Powiedział, że poprze Geoanę jako "mniejsze zło", jeśli socjaldemokraci zgodzą się mianować na stanowisko premiera kandydata opozycji Klausa Iohannisa, burmistrza Sybina, jednego z liderów małego ugrupowania reprezentującego mniejszość niemiecką .
Równolegle z wyborami prezydenckimi w niedzielę odbyło się referendum, w którym społeczeństwo opowiedziało się za zaproponowanym przez prezydenta ograniczeniem liczby parlamentarzystów z 471 do 300 oraz zniesieniem wyższej izby parlamentu (Senatu).
Wstępne wyniki po przeliczeniu 46,75 proc. głosów mówią, że za zniesieniem Senatu opowiedziało się 77,08 proc. wyborców, a 88,88 proc. głosowało za zmniejszeniem liczby parlamentarzystów. Niedzielne wybory prezydenckie miały zakończyć kryzys polityczny w Rumunii, wywołany uchwaleniem przez parlament wotum nieufności wobec rządu premiera Emila Boca. Osoba prezydenta jest kluczowa dla wyjścia z impasu, ponieważ właśnie on wyznacza premiera, aprobowanego następnie przez parlament.
PAP, arb