Prezydent Rumunii wygrał I turę, ale grozi mu porażka

Prezydent Rumunii wygrał I turę, ale grozi mu porażka

Dodano:   /  Zmieniono: 
W Rumunii, która w niedzielę wybierała prezydenta, podano w poniedziałek częściowe oficjalne wyniki wyborów, które wskazują, że odbędzie się ich druga tura. Po przeliczeniu około 85 proc. głosów nieznacznie prowadzi obecny prezydent Traian Basescu.
Basescu, reprezentant centroprawicy, zdobył według częściowych wyników 32,7 proc. głosów. Jego główny rywal, szef opozycyjnych socjaldemokratów Mircea Geoana uzyskał 30,1 proc. głosów. Na trzecim miejscu z 20,3 proc. głosów plasuje się Crin Antonescu z Partii Narodowo-Liberalnej. W sumie w wyborach startowało 12 kandydatów.

Geoana i Basescu potrzebują wsparcia głosów Antonescu, aby zapewnić sobie zwycięstwo w drugiej turze. Chociaż ideologicznie Antonescu jest bliżej do Basescu, jego Partia Narodowo-Liberalna uznaje obecnego prezydenta za niewiarygodnego, dzielącego społeczeństwo, i za osobę, która chce kontrolować parlament i rząd. Po wyborach Antonescu wykluczył jakąkolwiek współpracę z Basescu, nazywając go "demagogiem i populistą". Powiedział, że poprze Geoanę jako "mniejsze zło", jeśli socjaldemokraci zgodzą się mianować na stanowisko premiera kandydata opozycji Klausa Iohannisa, burmistrza Sybina, jednego z liderów małego ugrupowania reprezentującego mniejszość niemiecką .

Równolegle z wyborami prezydenckimi w niedzielę odbyło się referendum, w którym społeczeństwo opowiedziało się za zaproponowanym przez prezydenta ograniczeniem liczby parlamentarzystów z 471 do 300 oraz zniesieniem wyższej izby parlamentu (Senatu).

Wstępne wyniki po przeliczeniu 46,75 proc. głosów mówią, że za zniesieniem Senatu opowiedziało się 77,08 proc. wyborców, a 88,88 proc. głosowało za zmniejszeniem liczby parlamentarzystów. Niedzielne wybory prezydenckie miały zakończyć kryzys polityczny w Rumunii, wywołany uchwaleniem przez parlament wotum nieufności wobec rządu premiera Emila Boca. Osoba prezydenta jest kluczowa dla wyjścia z impasu, ponieważ właśnie on wyznacza premiera, aprobowanego następnie przez parlament.

PAP, arb