Władze bułgarskie nie protestowały z powodu odesłania Romów, podkreślając, że nie chodzi o ekstradycję, a o dobrowolny wyjazd. Nie było protestów i demonstracji przeciw polityce Francji, głównie z powodu obaw, że problem romski może opóźnić planowane na marzec 2011 roku przyłączenie Bułgarii do strefy Schengen.
Krytycznie wobec polityki prezydenta Francji Nicolasa Sarkozy'ego wyrażono się natomiast w kilku publikacjach prasowych. W wywiadzie dla dziennika "Trud" w sobotę były szef bułgarskiej dyplomacji, obecnie europoseł Iwajło Kałfin jako "niewytłumaczalny" określił brak reakcji ze strony Sofii. - Działania francuskich władz są nie do przyjęcia, ale brak reakcji ze strony bułgarskiego rządu - niewytłumaczalny. Oczywiście, że 30-50 bułgarskich obywateli nie stanowi przestępczego, ani emigracyjnego zagrożenia dla Francji. Jeżeli ktoś naruszył reguły, istnieją prawne sposoby jego ukarania. Zamiast tego rząd francuski rozwiązuje wewnątrzpolityczne sprawy naszym kosztem, naruszając reguły i wartości UE. Nieprzypadkowo PE przyjął rezolucję w tej sprawie - zauważył były dyplomata.
PAP, arb